Dolina rzeczki o nazwie Chodelka na Lubelszczyźnie to dla archeologów zajmujących się wczesnym średniowieczem jeden z najbardziej interesujących regionów Polski. Dzisiejsza cicha, rolnicza okolica skrywa pod powierzchnią ślady koncentracji bardzo wczesnego, jak na nasz kraj, osadnictwa niewątpliwie kulturowo słowiańskiego. Centralny Chodlik, duży, ponadośmiohektarowy gród z trzema liniami obwarowań, słabo zabudowany (zapewne o funkcji refugialnej) datowane dendrochronologicznie początki ma już w połowie VIII wieku. Co czyni go jednym z najstarszych wczesnośredniowiecznych grodów słowiańskich w obecnych granicach Polski. W pobliżu, wokół grodziska namierzono do tej pory ślady aż pięciu osad otwartych.
Ale to nie wszystko. W tym samym mikroregionie pomiędzy VIII a XI wiekiem zbudowano jeszcze (w odległości 1 - 10 km od najdawniejszego) jeszcze trzy grody. Skad tak wczesna koncentracja ludności, skąd udokumentowana znaleziskami zamożność? Jak zwykle, z handlu. Dogodne położenie na szlaku od Kijowa przez Kraków na Pragę, i na dodatek wielka rzeka. Gród w Podgórzu, u ujścia Chodelki do Wisły to zapewne i kontrola nad dogodnym brodem, i przystań.
Osadnictwo - sposób budowy chat, obwarowań, charakter rolnictwa i ceramika są w typie czysto słowiańskim. Jak zauważył pół wieku temu prof. Gardawski, ceramika z Chodllika wyznacza północno-wschodni zasięg ceramiki typowej dla Moraw, wschodnich Czech, Słowacji i Małopolski. Stare garnki to oczywiście nie wszystko. Oprócz licznych zabytków miejscowego rzemiosła (metalowych, kościanych, rogowych) o dalekosieżnym handlu świadczy mnóstwo importów. Ozdoby, biżuteria, broń. Morawska bradatica, takaż biżuteria, krój płużny w rodzaju znanym ze znalezisk nad Dunajem, paciorki szklane, w tym laminowane srebrną i złotą folią z warszatów bizantyńskich, brązowe okucia (ozdoby) pasów niewątpliwie staromadziarskie. Elementy ozdób z analogiami z warsztatów frankijskich z Nadrenii. Dwa arabskie dirhemy. W X/XI w. dochodzi ceramika w typie wielkopolsko-mazowieckim i takież miltaria (groty strzał i włóczni, topory). I jak do tej pory żadnych śladów typowo skandynawskich.
Pełna, nieprzerwana ciągłość osadnicza od VIII do XII wieku, brak śladów dramatycznych wydarzeń, dowodów wielkich pożarów całkowicie niszczacych założenia w postaci warstw spalenizny. Duże, długotrwale używane cmentarzyska kurhanowe w obrządku ciałopalnym, typowe dla tych czasów, z pochówkami pod nasypami, wkopywanymi w nie i rozsypywanym na szczytach. I tu właśnie pojawiają się niewielkie wtręty obce. Odmienne od dominujących grobowce typu Alt Käbelich (nazwa od stanowiska w Meklemburgii), chrakterystyczne dla słowiańskiego Polabia, w Małopolsce znane jeszcze z Krakowa-Bieżanowa i Targowiska. Ciałopalne pochówki z końmi, dla których analogiii szukać trzeba wśród ludów stepowych, albo Bałtów. Na Słowiańszczyźnie rzecz skrajnie rzadka, ale w znacznym ośrodu hadlowym różne rzeczy zdarzać się mogły.
Kilka dni temu środowisko obiegła wieść o rezultatach przekopania kolejnego stanowiska, w nim... Oddajmy głos odkrywcy, drowi Łukaszowi Miechowiczowi:
"...Są niezwykłe, ponieważ mamy tu bardzo nietypowe formy grobów, które są bardzo rzadko spotykane na terenach Słowiańszczyzny Zachodniej. Między innymi domy zmarłych. Takie półziemianki wysypane w środku przepalonymi kośćmi, w literaturze archeologicznej tzw. groby typu Alt Käbelich. Taki był też cel tegorocznych badań, żeby zbadać przestrzeń między dwoma takimi grobowcami w kształcie domów. Obok znajduje się kurhan wczesnośredniowieczny, też przez nas badany, bardzo bogaty. Trafiliśmy na niezwykły obiekt. Uchwyciliśmy obiekt w kształcie łodzi, który ma 4,5 metra długości, niecałe 1,5 metra szerokości i z kształtu wygląda jak wczesnośredniowieczna dłubanka, co jest dosyć niezwykłą formą grobów na tych terenach. U Słowian takie groby są bardzo nieliczne i znane głównie z Pomorza, Meklemburgii, z Wolina. Tutaj na terenie dawnej Małopolski jest to absolutnie pierwsze odkrycie tego typu. Co jest jeszcze ciekawe, ten grób jest bardzo bogaty jak na warunki wczesnośredniowieczne...W stropie, w górnej części odkryliśmy zausznicę wczesnośredniowieczną, pięknie zachowaną, srebrną, z tzw. paciorami pustymi, zdobionymi granulacją... Znaleźliśmy poza tym kilkanaście fragmentów stopionego srebra, uszkodzone, nadtopione w ogniu blaszki, które pochodzą także z biżuterii wczesnośredniowiecznej. Dużo fragmentów naczyń glinianych, zwłaszcza teraz, kiedy już jesteśmy u spągu tego obiektu, no i dużo kości przepalonych, na pewno ludzkich. Mamy m.in. fragmenty dwóch zębów. Antropolog spróbuje je wyekstrahować, być może jakiś kolagen się gdzieś cudem zachował albo stront i będziemy mogli zrobić więcej analiz, nawet dotyczących pochodzenia tej osoby. Mamy też szczątki zwierzęce, na pewno ząb konia, co też jest niezwykłe. W Chodliku nie jest aż takie niezwykłe, ale na Słowiańszczyźnie jest. Więc mamy niezwykły grób złożony w dłubance, w łodzi."
Na szczegóły i interpretacje przyjdzie jeszcze poczekać, ale lepiej zachowane srebro ponoć robi wrażenie wielkomorawskiego.więc z szerszym kontektstem. Zanim pojawi się wikngowskie turbodoładowanie. Bo przecież z płetwami... sorki, wiosłami.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)