Ostatnie 10 dni spędziłem wśród " żabojadów" - ups Francuzów. Piękne tereny Lazurowego Wybrzeża pozwoliły na jakiś czas zapomnieć o małostkowości PiS i pana Nawrockiego. Co by nie mówić Saint Tropez czy Cannes i inne pomniejsze miejscowości skutecznie oddaliły szarość dnia codziennego życia w Polsce. Bo w Polsce gdy dzisiaj zobaczyłem i usłyszałem Nawrockiego w Tv to od razu ziemniaki w piwnicy mi się traciły. Nawet moja Bela wsadziła łeb pod poduszkę w legowisku nie chcąc słuchać bredni.
I jedyne co od razu mi się nasunęło to Śmiech, wstyd i żenada z tzw. Polskiej "prawicy".


Komentarze
Pokaż komentarze (2)