Rok 1980, z rodziną kończyliśmy wczasy 19 sierpnia w Gdyni Orłowo. Wraz z trzema kolegami z zakładu postanowiliśmy pozostać - wielki dzięki kierownikowi ośrodka który dał nam camping - z obecnością pod bramą stoczni. Rodziny odjechały że turnus ostatni został odwołany więc tylko obsługa ośrodka i my w czwórkę byliśmy na ośrodku. Problem powstał gdy 23 do ośrodka przyjechał oddział milicji. Byliśmy dla nich obojętni a jedynie obserwowani gdy rano wcześnie wychodziliśmy i wieczorem wracali. A w dzień jak setki ludzi " kibicowaliśmy" stoczniowcom w ich proteście. W tym miejscu należy się WIELKI SZACUNEK za odwagę Lecha Wałęsy przez komuchów wtedy a dzisiaj potomkom tychże nazywanego BOLEK. Jaka była rzeczywistość w pomówieniach komuchów nie wiem gdyż prawdę mówili tylko gdy się pomylili - tak jak obecnie PiS . Co by nie było nawet gdyby te pomówienia były prawdą to tym bardziej szacunek się należy L.Wałęsie za odwagę. Bo w czasie gdy był w stoczni to gdzie był J.Ksczyński? Ten sam Kaczyński który pierwszego dnia Stanu Wojennego spał do południa nie będąc internowanym. Dlaczego go nie internowano to tylko wie On i ówcześnie rządzący. Bo ja wróciwszy przed pierwszą w nocy z pracy już o 10 błem internowany.
Pytanie - a ilu tych dzisiejszych " patriotów" z PiS było internowanych w 1981 rok


Komentarze
Pokaż komentarze (16)