2 obserwujących
14 notek
45k odsłon
1293 odsłony

Polityczna młodość Prez. Komorowskiego

Wykop Skomentuj23

W czasach ciemnoty, gdy brakowało świadomości rangi gender, słynny Napoleon mianował swych generałów wyłącznie spośród mężczyzn. Wstępnym probierzem była oczywiście chwalebna historia służby, ale kolejnym, nie renoma akademii, którą ukończył dany kandydat, lecz fakt, czy posiada on zwykłe ludzkie codzienne szczęście. To kryterium zyskało spory rozgłos i było poźniej przez co bardziej bystrych decydentów wykorzystywane w różnych obszarach, także w sferze legendowania.

Na rynku pojawił się "Zwykły polski los",  wywiad-rzeka z Prez. Komorowskim, książki nie czytałem, znam ją jedynie z omówienia. Wszyscy cenimy swadę wypowiedzi PBK, głębię Jego przemyśleń, nawet gdy czyta z kartki, nie dziwi więc, że jako wsparcie zaangażowano Jana Skórzyńskiego. Nie podważam kwalifikacji tego publicysty, ale obstawiam, iż para się on dodatkowo tworzeniem tekstów kabaretowych. Wymieniono kilka postaci np. (chronologicznie), dziadek-pirat, koza Brysia, kolega ze studiów Ł.Kądziela, tyle tylko, iż nie ma ich już wśród żywych, co nie sprzyja uwiarygodnieniu wspomnień. Byłoby brakiem szacunku wobec ewentualnych Czytelników tego postu przypominanie dokonań PBK na przestrzeni dwu ostatnich dekad Jego aktywności w winnicy pracy państwowej. Szczególne zasługi położył On w obszarze swej specjalizacji, czyli obronności. Postanowiłem więc dla odmiany  przywołać kilka faktów z dalszej przeszłości. Pierwszym bohaterskim czynem było uczestnictwo w gronie kilku osób w manifestacji w dniu 11.11.1979, co owocowało 1 m-cem aresztu. Motywy tego zdarzenia mogły być różne, nie wykluczałbym tutaj jednak rozpoznanej później umysłowości i spontaniczności zachowań późniejszego kombatanta. W debacie publicznej mocno zaistniał Andrzej Kryże, przewodniczący rozprawie odwoławczej, a mianowany jednym z czarnych charakterów rządów PIS (2005-07). Dziwi, że sędziowie od np. dłuższej przecież odsiadki Kuronia i Modzelewskiego, pozostają dla nas anonimowi, pewnie mieli mniej szczęścia. Młodszym przypomnę, że wtedy (jak i dziś), mieliśmy demokrację (na dodatek socjalistyczną) oraz niezawisłe sądownictwo. PBK nie zwonił tempa w działaniach opozycyjnych (kolportaż "bibuły"), co skutkowało, po ogłoszeniu Stanu Wojennego, osadzeniem Go w obozie w Jaworzu. W warunkach sanatoryjnych zgromadzono tam wyselekcjonowaną elitę Solidarności (ciekawostaka, w tym red. L. Maleszkę). Nie wyrokuję, co dla PBK było większą przykrością, rozłąka z żoną Anną, czy wysłuchiwanie wywodów T.Mazowieckiego, w przerwach między drzemkami późniejszego premiera. B.Komorowski przyznał, że przebywanie w bliskości T.Mazowieckiego podnosiło Jego pozycję na giełdzie prestiżu w ramach obozu opozycji. Mniej uwagi we wspomnieniach poświęcił zadzierzgniętym wówczas znajomościom z oficerami służb, co wszak okazało się zbawienne w akcji odzyskiwania ogromnego na tamte czasy majątku, pochopnie ulokowanego w parabanku J.Palucha. W czerwcu 1982 późniejszy prezydent definitywnie został zwolniony z internowania, zajął się powiększaniem rodziny, a celem zapewnienia utrzymania nie pracującej żony, piątki dziatwy i siebie, zainstalował się w charakterze wykładowcy historii w renomowanej Uczelni w Niepokalanowie. Jednocześnie udzielał się w opozycji, z momentem zaś przełomu (1989) pozwolił się dokooptować do zwycięskich władz. Nie zapomniał o finansowym wzmacnianiu rodziny i umieścił dla pomnożenia poważną kwotę 260 tys DM u w/w obrotnego aferzysty J.Palucha. Windykowaniem zagrożonego przepadkiem kapitału zajęli się skutecznie znajomi oficerowie służb. Na pytanie dr. J.Targalskiego o pochodzenie takiego majątku, PBK objaśnił powyższe pożyczką, zaciągniętą u ojca, skromnego profesora-afrykanisty i przez ca 2 lata ambasadora. Szefowi portalu Nasze Blogi nie starczyło czasu lub wyobraźni, by zlecić mało bystrej gimnazjalistce zweryfikowanie wysokości poborów profesora i dyplomaty. Prawdziwa szkoda, bo przy parmanentnych zanikach pamięci B.Komorowskiego w grę mogło wchodzić coś bardziej niecodziennego, np. wygrywanie na wyścigach konnych lub (jak u Pawła Piskorskiego) szczęście w ruletce. Tu pozwolę sobie na przywołanie (za G.Eberhardtem) refleksji Józefa Mackiewicza, goszczącego w stolicy krótko przed wybuchem Powstania: "Warszawa tętni życiem, handlem i łatwością zdobycia każdego towaru. Za tym bogactwem kryją się "zielone", przekazywane AK przez aliantów w ramach pomocy. To były setki tysięcy, miliony dolarów, przekazywane do okupowanej Polski. Majątek ogromny i, o ile wiem, niebyt precyzyjnie rozliczony". Grzegorz Eberhardt, uczestnik "konspiry" lat 80-tych, kontynuuje: "Do PRL na wsparcie dla podziemia także wpłynęły miliony dolarow. Kto je rozliczył?!  Nie słyszałem!"

Pierwszym, prawdziwie wartym wspomnienia stanowiskiem, była funkcja v-ministra w MON. Ciekawie o tym pisał red. W.Gadowski (2.3.br.) na portalu wPolityce. Szef resortu, gen. F.Siwicki, potraktował otrzymanego z rozdzielnika fachowca rutynowo i polecił go prześwietlić. Kwerenda dokumentów przebiegła sprawnie, dodatkowej weryfikacji dokonał inny dobry towarzysz i ofiarny społecznik, gen. E.Buła, który polecił całość zmikrofilmować, a papiery zniszczyć. Podejrzewany o przekazanie tego i innych mikrofilmów do Moskwy gen. Buła zakończył życie w 2012, a zleceniodawca, gen. Siwicki odszedł na wieczna wartę w 2013. Na ślad treści materiałów wskazywałyby zdaniem W.Gadowskiego wyjątkowo obszerne i "życzliwe" życzenia od gen. Jaruzelskiego, przekazane tuż po zaprzysiężeniu, a z których PBK nie był ponoć zbyt zadowolony. Późniejsze zaproszenie W.Jaruzelskiego do udziału w pracach RBN jawi się jako zrozumiałe. 

Odbiegając nieco od przyjętej koncepcji wpisu, pragnę przypomnieć zachowanie B.Komorowskiego po wygranych przez PO wyborach w 2007. Wyszedł On z inicjatywą i zgłosił się do D.Tuska ze swą zgodą na przyjęcie nominacji na Marszałka Sejmu. Platforma słynna była (i jest) z tzw. długiej ławki kadrowej, pełnej fachowców i wybitnych osobowości, tym niemniej szef PO był zaskoczony, ale po konsultacji z przybocznym P. Grasiem szybko wyraził zgodę na przyjęcie ofiary. Ciąg dalszy poznaliśmy po trzech latach.

 

 

 

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale