W zasadzie nad senatorem Najjaśniejszej, adwokatem i autorytetem moralnym niższej rangi Krzysztofem Piesiewiczem należałoby spuścić zasłonę litościwego milczenia, jednak chór jego obrońców, admiratorów, wręcz adoratorów na to nie pozwala. Oto bowiem, larum grają, gore, bracia do broni – apel tej mniej więcej treści wystosowali „młodzi prawnicy”, oczywiście w obronie honoru i godności senatora Najjaśniejszej, adwokata i autorytetu moralnego niższej rangi.
„W tych trudnych dla Pana chwilach chcemy przekazać wyrazy naszego wsparcia. Niezależnie od ocen polityków czy mediów chcielibyśmy, aby Pan wiedział co myślą młodzi prawnicy - osoby, które często nie miały nawet zaszczytu poznać Pana osobiście.” Zaszczyt poznawania osobiście to przywilej zarezerwowany nie dla młodych prawników, ale dla pewnej szczególnej kategorii pań, ale nie ma co się czepiać szczegółów.
Podobnie niektórzy „młodzi prawnicy” jednak sporo wiosen sobie liczą. Dajmy na to taki Marek Rychłowski, młody był i owszem, ale w czasach Rywina.

A i Adamowi Bodnarowi z Fundacji Helsińskiej, czy prof. dr hab. Fryderykowi Zollowi (synowi tego Zolla) do określenia „młody prawnik” troszkę brakuje. Mniejsza o metryki, czy Piesiewicza będą bronić „młode wilki” czy tetrycy należy przypomnieć, że o godność adwokata powinien w pierwszym rzędzie zadbać sam zainteresowany.
Jak wiadomo, sam zainteresowany wyjaśnia, że lekarstwo nosem wciągał, jak rozumiem wciągając lekarstwo miał na sobie togę nowego kroju, a te panie w tle to „aplikantki”. Widać od razu jakie tragiczne skutki przyniosło „otwarcie korporacji prawniczych”, jak dalece spadł poziom przyjmowanych na aplikację. W latach 90 – tych nie do pomyślenia. Wtedy, adwokata z dziada pradziada, swojego synowca w togę oblekał. Teraz wszystko się pokiełbasiło - „aplikantki”, ubierają w togę adwokata. Co prawda niebieski to kolor tradycyjnie zarezerwowany dla radców prawnych, no ale tyle się mówi o połączeniu obu korporacji w jedną to i togi się ujednolici.
„Wielkiego i niezaprzeczalnego wpływu na pokolenia polskich prawników nikt i nigdy Panu nie odbierze. Prosimy o tym nie zapominać i podjąć trud wygrania Pana najnowszej sprawy - o godność własną i każdego człowieka, który może się znaleźć w sytuacji podobnej do Pańskiej.”
Na tym kończę, bo śniadanie jakie zjadłem usiłuje znaleść drogę na wolność
http://wyborcza.pl/1,75478,7387168,Mlodzi_prawnicy_wspieraja_Piesiewicza.html



Komentarze
Pokaż komentarze (2)