Ilość pojawiających się znaków zapytania wokół katastrofy samolotu z Prezydentem po prostu poraża. Media amerykańskie, izraelskie otwarcie rozważają hipotezę zamachu. Oczywiście, polskojęzyczne gazety dla Polaków zajmowała kwestia gdzie pochować Prezydenta, czy sarkofag ma być z alabastru, czy onyksu, albo kto wysłał dłuższą depesze kondolencyjną.
Obawiam się, że w imię „poprawy” stosunków z Rosjanami wszelkie wątpliwości zostaną zamiecione pod dywan. Z dostępnych informacji nie możemy z pewnością stwierdzić, że Rosjanie dokonali zamachu, a następnie dobili ocalałych (pojawiające się doniesienia o 3 ocalałych pasażerach, które następnie nie potwierdziły się, w kontekście dostępnego, amatorskiego filmu, na którym słychać strzały dają do myślenia). Dlaczego świadek katastrofy widział samolot (w rzekomo gęstej mgle), słyszał eksplozję, dlaczego szczątki samolotu były rozrzucone na tak dużym obszarze, dlaczego samolot dosłownie „rozpadł się w drobny mak”.
Poza sporem jest, że lotnisko posiadało dodatkowe wyposażenie ułatwiające lądowanie samolotu 3 dni wcześniej, gdy lądował prezydent Putin. Rosjanie od początku forsują tezę o błędzie pilota, wydobyte ciała i czarne skrzynki przekazali z opóźnieniem, nie wiadomo czy i kiedy przekażą szczątki samolotu (jeżeli tak, to czy wszystkie). Osobna kwestią jest udział prokuratorów wojskowych w śledztwie rosyjskim – akurat tych, którzy dzielnie wyjaśniali „aferę Olina”.
Polecam lekturę poniższego opracowania
http://zezorro.blogspot.com/2010/04/ctrlaltdeletepl.html
Czy płk KGB, który w celu znalezienia pretekstu do wojny mającej zwiększyć jego szanse na prezydenturę wysadził w powietrze bloki mieszkalne z własnymi obywatelami (w dodatku narodowości rosyjskiej) zawahałby się przed fizyczną likwidacją niewygodnego polityka (tym bardziej, że gdyby nie choroba matki, w samolocie zginałby i Jarosław Kaczyński)? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.
Pocieszające jest to, że wskutek interwencji Opatrzności w samolocie znalazł się jeden z braci, jeżeli Jarosław Kaczyński zdecyduje się kandydować na najwyższy urząd w państwie, to nie tylko ma wielkie szanse na zwycięstwo, ale możemy spodziewać się, że wygra już w I turze. Oznaczać będzie to, tyle, że przygotowana przez Rosjan intryga przyniosła skutek odwrotny. Czego sobie i redaktorom z Czerskiej serdecznie życzę.
123
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (6)