Fredd Fredd
60
BLOG

Uważajcie czego sobie życzycie

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 0

Pamiętacie z jaką “troską” i “żalem” jeszcze pół roku temu różne Rychardy, Flisy, Mistewicze, Kiki i reszta tej wesołej czeredki pochylała się na PiSem i Prezydentem Kaczyńskim. A, to, że nowoczesnych mediów nie umieją wykorzystać, przekonują przekonanych, zamykają się moherowym getcie, budują partię trwale 20%, nie umieją dotrzeć do centrum.  

No i proszę, macie co chcieliście. Zadowoleni? Nie wyglądacie. Tytuł to oczywiście chińskie przysłowie. Wasza wściekłość to najpiękniejsza nagroda (nie jest jeszcze to ten kaliber nagrody jak wykrzywiona, śliczna buzia red Pochanke w 2005 r.). Oczywiście wściekłość maskowana uczonym gadaniem w rodzaju „zobaczymy, jak długo nastrój żałoby w społeczeństwie się utrzyma” (tłumacząc z polskiego na nasze: „a może Kaczorowi puszczą nerwy”). Jeżeli wierzycie, że to możliwe, to sami uwierzyliście w swoją propagandę, a precyzyjnie w „gębę” jaką Kaczyńskim przyprawiliście. Jeżeli wierzycie, że człowiek obecny od 1989 r. w polityce, wielokrotnie skazywany na marginalizację, który jak nikt inny wykorzystuje nadarzające się okazje, nagle zmarnuje rysującą się szansę na zwycięstwo po prostu „chlapiąc” coś w stylu osławionego ZOMO, to jesteście naiwni jak dzieci.

Warto zauważyć, w jak beznadziejnej sytuacji byli Kaczyńscy w czasach AWS, najpierw sami nie chcieli brać udziału w TKM, potem Lech Kaczyński wyciągnięty jak królik z kapelusza miał uwiarygodniać tonący rząd Buzka/Krzaklewskiego. Wykorzystali swoje atuty na 120%, kiedy przerażony rosnąca popularnością Kaczyńskiego Krzak postanowił się go pozbyć przy użyciu intrygi z udziałem UOP, znów sprawa obróciła się na ich korzyść. Albo 2005 r. – pamiętacie kto nagłośnił „dziadka z Wermachtu”? Kto krzyczał, że bulterier urwał się łańcucha i ugryzł swojego pana, kto domagał się od Lecha Kaczyńskiego przeprosin, a kto wieszczył, że właśnie przegrał wybory. Jak chcecie możecie nazywać to szczęściem. Nie obchodzi mnie to, mimo waszych tytułów naukowych niczego nie rozumiecie, a komentujecie jedynie własne wyobrażenie o rzeczywistości.

Polityka przypomina tenis, wygrywa ten kto skuteczniej wykorzystuje błędy przeciwnika. Policzcie jaki ma „rekord” Kaczyński, przegrał tak naprawdę dwa razy, w 2007 r. kiedy przyszedł zmęczony i nieprzygotowany na debatę o cenach jabłek. Co gorsza błędnie odczytał nastroje społeczne, nie zauważył, że ludzie przestali bać się przestępczości, a chcieliby konsumować owoce wzrostu gospodarczego i w latach 90 – tych, gdy dał się uwikłać w „jednoczenie” prawicy, Konwenty Św. Katarzyny i cały ten ówczesny prawicowy folklor. Statystycznie Kaczor przegrywa raz na dekadę, no to sobie poczekacie…  

 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka