W sprawie Grossa of course. Z największym zdziwieniem i zdumieniem przyjmuję fakt, iż drogi Bronisław nie włączył się do anty – polskiej krucjaty. Wszak uwielbiał on opluwać Polskę i Polaków na forum międzynarodowym, a tu nic.
Czyżby zaniemógł? Chyba nie, niemoc dopada jedynie jego kumpla Adasia, właśnie wtedy, gdy jest zawezwany do sądu w charakterze pozwanego. Drogi Bronisław cieszy się lepszym zdrowiem – pewnie dlatego, że go po sądach nie włóczą.
Wracając do głównego wątku – dlaczego milczy. Nasuwają mi się dwa (niesprzeczne ze sobą) wyjaśnienia:
· Drogi Bronisław nie lubi konkurencji, złości go, gdy ktoś w opluwaniu Polski go wyprzedza – dwa słońca na jednym niebie to zbyt wiele.
· Drogi Bronisław unika eksponowania swojej narodowości, a jawne popieranie Grossa mogłoby zwrócić uwagę, na fakt, iż przyjął nazwisko rodziny, która go ukrywała w czasie wojny.
Więc, o ile nie usłyszę, że jednak w sprawie Grossa przemówił, będę się spodziewał, że już wkrótce wygłosi kolejny donos na Polskę. Skoro nie napiętnuje antysemityzmu, to chociaż ksenofobię, nietolerancję wobec mniejszości seksualnych, lub coś w ten deseń. Musi wszak odreagować frustrację.
Co do Grossa, to co zrobiło WSI 24 wczoraj – cały dzień poświecony Grossowi, odczytywanie na wizji fragmentów jego książki, „dyskusja” z jego udziałem wywoływało odruch...zmiany kanału. Cieszę się, skądinąd. Świadczy to o kompletnym oderwaniu „warszawki” od rzeczywistości. Znakomita większość społeczeństwa i tak ma Grossa i jego publicystykę w trąbce. Ciekawe jestem, czy znajdzie się w Polsce choć z tysiąc osób, które kupią jego książkę z zainteresowania tematem. Moim zdaniem nakład podbijają ci, którzy muszą ją kupić – dziennikarze. Więc im bardziej nachalnie będzie się Grossa promować, tym mniejsza szansa, że jego publicystyka kogokolwiek przekona.
Gdyby Polacy istotnie wierzyli w istnienie antysemityzmu w naszym kraju, uważali to za zagrożenie, które należy zwalczać do dziś istniałaby Unia Demokratyczna z 30% poparciem wyborców.
Słusznie stwierdził Ziemkiewicz, iż Gross stanowi anty – tezę Bubla, i co najwyżej Bubel powinien z nim polemizować. Wszak bez Bubla nie byłoby Grossa, a bez Grossa Bubla. (ciekawe, że na Bubla nie spadło nawet 10% kłopotów z wymiarem sprawiedliwości jakie ma Sakiewicz).
No tak, zacząłem od Drogiego Bronisława, a na Bublu kończę...




Komentarze
Pokaż komentarze (1)