298 obserwujących
483 notki
1890k odsłon
  660   0

Ojcowskie spojrzenie na powstanie

 To już jest nudne. Co roku, w okolicach 1 sierpnia, czytam dziesiątki tekstów o tym, jak to beznadziejnym pomysłem było Powstanie Warszawskie. Dziesiątki intelektualistów (od Magdaleny Środydo Cezarego Michalskiego) próbuje się uwiarygadniać przekonując, że - szanując powstańców - nie może się zgodzić na świętowanie klęsk, czy wywoływanie bezsensownych walk w wyniku których giną ludzie (o zgrozo także cywile).

Jakiś czas temu te roztrząsania traktowałem jako ciekawe doświadczenie intelektualne. Ale od mniej więcej siedmiu lat, zaczyna mnie to złościć. Nie jako człowieka pióra, ale jako ojca, który chciałby, żeby jego dzieci - zamiast zaczytywać się "intelektualnym", "ironicznym" dzieleniem włosa na czworo, miały w sobie tyle odwagi, by go przyjdzie godzina próby, zdecydować się na walkę. By chciały i potrafiły zrozumieć, że życie - choć jest wartością fundamentalną (bez której nie ma innych wartości), to nie jest wartością najwyższą (bo są sytuacje, gdy własne życie trzeba oddać, by zachować wiarę, ojczyznę czy życie innego).
 
Taką lekcją dla nich i nie tylko dla nich jest, i mam nadzieję zawsze pozostanie, Powstanie Warszawskie. Te tysiące młodych ludzi, którzy poszli wówczas w bój jest żywym dowodem na to, że dla nas Polaków istniejąwartości i rzeczywistości, dla których warto poświęcić życie. Taką wartością jest wolność, a rzeczywistością Polska. Wielka ofiara z życia tysięcy młodych przypomina nam także - tak bardzo po polsku - że czasem lepiej z honorem lec, niż dać się upodlić. I jeszcze jedna lekcja z powstania jest także, że pewnym sprawom winniśmy jesteśmy wierność, nawet wówczas gdy są one przegrane.
 
Te proste prawdy (obok innych, religijnych) chciałbym przekazać moim dzieciom. Tak, żeby wiedziały one, co oznacza bycie Polakiem (z pewnym ułańskim skrzywieniem, skłonnością do heroizmu, a także wierności sprawom przegranym), czym jest pragnienie wolności, i wreszcie jak wielką cenę za ich wolność (nikt nie może być pewien, że daną na zawsze) zapłaciło pokolenie ich pradziadków. Mam nadzieję, że oni nie będą stawiani wobec takich wyzwań, że mój Mikołaj, moje Zosia i Marysia (i ten jeszcze nienazwany) nie będą musiały wychodzić z bronią na ulice, by walczyć o godność. Ale chciałbym, żeby jeśli zostaną postawieni wobec takiej sytuacji mieli w sobie dość odwagi i determinacji, by to (a być może drobniejsze rzeczy) zrobić, by odważnie powiedzieć "non possumus". 
 
I nie ukrywam, że - choć, jak każdy ojciec chciałbym dla moich dzieci, normalnego, zwyczajnego życia - to miarą mojego sukcesu, jako wychowawcy będzie to, czy moje ukochane dzieciaki będą potrafiły i chciały, gdy nadejdzie (oby dla nich nie nadszedł) czas próby (wielkiej lub małej) zachować się tak, jak nasi dziadkowie i pradziadkowie, którzy z bronią w ręku pokazali, co znaczy być kochającym wolność Polakiem.
Lubię to! Skomentuj51 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale