Przed chwilą skończyłem czytać "Lepszego". Naszła ,mnie smutna refleksja, że rzeczy które on pisał w maju 1990 dzieją się do dnia dzisiejszego.
Mam 28 lat, niezłe wykształcenie, niezłą pracę. Prawicowe poglądy z domu, mało doktrynalne. W dzieciństwie, młodości, na studiach przeczytane tysiące książek, na każdy temat. Od liceum tygodniki polityczne.
Szkoda że tej książki nie spotkałem wcześniej. Gdzieś po drodze trafił się tylko Asfaltowy saloon.
I ciężko się przyznać do bycia wykształciuchem, tworem Gazety Wyborczej. Ćwierć inteligentem z zadęciem na bycie pół. Idealnym przykładem dla Dorna i Łysiaka. Nic dodać nic ująć.
Jak ruszała RywinGate to chyba wtedy zacząłem wykluwać się z różowej skorupki. Jeszcze zdziwiony oglądałem na żywo przesłuchanie Michnika, i to pytanie co Oni od Niego chcą i dlaczego on tak kluczy. Ale mi zaraz GW w głowie rozjaśniała. Pani Paradowska dopowiadała resztę.
W liceum na WOSie robiliśmy prawybory. Wszyscy głosowali hurtem na Unię. Ale od tamtego czasu wiele się zmieniło, wiele lektur przewędrowało przez moje biurko.Odstawiłem GW razem z paleniem, Paradowską i Żakowskim. Idę do przodu zadaję trudniejsze pytania.
Odróżniam już różowy od czerwonego. Wiem kto to Ziemkiewicz, Sakiewicz, Mazurek..., zostałem już nawet czarno-prawicową owcą mojego szacownego grona (wykształconych) przyjaciół. Zawsze nią byłem ale to raczej świadczyło wcześniej o ich mocniejszym odcieniu różu. Mocniejszym od mojego.
[post factum] {niektórzy z Was drodzy Państwo uznają ten post za zbyt egzaltowany, ekshibicjonistyczny, śpieszę donieść że to celowy zabieg pisarski i przejaw autoironii którą mam nadzieję jeszcze nie raz znajdziecie w moich tekstach. Równocześnie informuję, że lepszy to nie Księga która objawiła mi prawdę, tylko raczej kropla która przelała czarę goryczy, tudzież kolejna trafna diagnoza samego siebie po spojrzeniu w lustro takich książek jak Lepszy czy Michnikowszczyzna, zapis choroby. }


Komentarze
Pokaż komentarze (20)