(...) i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie (...)
Z. Herbert
Jakim prawem Adam Michnik wykorzystując swoją władzę wynikającą z nakładu GW i tuby lewicowej prasy zagranicznej odpuszcza winy UBekom, SBkom, TW, OZI, zwykłym szalbiercom i faryzeuszom ? Wszelkiej maści dozorcom 50 lat karceru zwanego PRL?
Dlaczego lansuje pogląd, że tylko ten kto nie walczył nie był "umoczony". Wszak większość tych ludzi donosiła ze znacznie bardziej trywialnych pobudek niż szantaż SBcji. Donosili z zemsty, chciwości, podłości, chęci awansu, donosili z gorliwośći.
Czy to jego ojca zatłukli nieznani sprawcy gdy wracał z fabryki, czy jego syna potrącili śmiertelnie na pasach nieznani sprawcy gdy wracał po mszy na plebanię. Czy jego brat "powiesił" się na płocie stoczni gdy wracał z drukarni, czy jego wyrzucali z pracy, grozili jego rodzinie, katowali bliskich, szczuli donosami. Czy jego syna zakatowali w kazamatach gdy uwierzył władzy i wyszedł z lasu by się ujawnić ?
Jesteśmy jedynym postsowieckim krajem Europy Środkowej, który w imię zwykłej ludzkiej przyzwoitości i zadośćuczynienia ofiarom wciąż nie rozliczył zbrodniarzy.
Dlaczego więc to On przebacza winy katom, nie pytając o zdanie ofiar?
Wiele jest wytłumaczeń i hipotez tego sojuszu z komunistami przeciwko polskim "jaskiniowym' antykomunistom, antysemitom, czarnosecinnym rewanżystom (czytaj patriotom).
Ale według mnie wytłumaczenie jest trywialne, jak ludowe przysłowie:
"Niedaleko pada jabłko od jabłoni" czy może bardziej trafne "Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci". Odpowiedź to Ozjasz Szechter ojciec Adama Michnika i Stefan Michnik jego brat przyrodni, stalinowscy kaci własnego narodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)