Jak podaje w swoim serwisie Rzeczpospolita (13:20) - powołując się na informacje Polskiego Radia - władze Izraela zdecydowały się na ewakuację personelu ambasady z Ammanu, stolicy Jordanii. Placówka może zostać zaatakowana przez demonstrantów, tak jak stało się to nie dawno z placówką dyplomatyczną w Kairze. Okazuje się, że aktywne w Jordanii „Bractwo Muzułmańskie" za pomocą Internetu wzywa do rozruchów przeciw Izraelowi. Islamiści nawołują do zrywania z budynków flagi izraelskiej i zastępowania jej jordańską.
Atak spodziewany jest dziś wieczorem.
Miał więc rację Eli Barbur określając sytuację na Bliskim Wschodzie w bardzo mocnych słowach. Możemy pewnie niebawem spodziewać się jakiegoś jego komentarza. My patrzymy na tę sytuację z dystansu europejskich i polskich kłopotów. On - ma to za ścianą.
Oby nie było tam kolejnej wojny... A zresztą - czy ta tląca się wojna kiedykolwiek tam wygasła?




Komentarze
Pokaż komentarze (6)