Na stronach dzisiejszej "Rzeczypospolitej" znajdą Państwo informację, która powinna chyba bardzo nas zaniepokoić:
``Polski Kontyngent Wojskowy w Afganistanie niejawne informacje o swoich działaniach przesyła przez satelitę należącego do Gazpromu
System satelitarnej łączności, z którego korzystają polscy żołnierze służący na misji w Afganistanie, oparty jest na urządzeniach wyprodukowanych przez Wojskowe Zakłady Łączności (WZŁ) w Zegrzu oraz firmę TTComm z Mińska Mazowieckiego. Z ustaleń „Rz" wynika, że urządzenia te są skonfigurowane z dwoma satelitami. Pierwszy to EUTELSAT W6, który należy do mającej siedzibę we Francji spółki Eutelsat. Drugi – Yamal-202, jest własnością państwowego, rosyjskiego koncernu gazowego Gazprom. Przez tego ostatniego satelitę przesyłane są m.in. strategiczne informacje o działaniach polskich żołnierzy w Afganistanie. W tym o funkcjonowaniu tamtejszych komórek polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego.
Rosyjskie służby, które kontrolują Gazprom, wiedzą więc, gdzie przebywają osoby korzystające z telefonu satelitarnego. Znają częstotliwość i czas połączeń, a także numer, na który są one wykonywane. W rejonie działań wojennych takie informacje mogą decydować o życiu żołnierzy – przestrzega wysoki rangą oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.``
Autor tekstu - red. Piotr Nisztor - zasięgnął opinii także byłych szefów ABW i kontrwywiadu. I oni także (nawet gen. Dukaczewski!) twierdzą, że bezpieczniej byłoby, gdyby transmisje były przekazywane przez systemy z krajów natowskich.
Oczywiście aktualne dowództwo polskiej Armii opowiada ustami rzecznika o odpowiedniej kryptologii stosowanej w komunikacji itd.
Ja jednak nie potrafię pozbyć się pytania - czy ten transfer danych to także element owej cudownej umowy premiera Pawlaka z rosyjskim Gazpromem? Ten gość wszak lubi różne nowinki, "ajpadziki" i takie tam... To chyba największy w tym rządzie specjalista od Gazpromu. Siegnął więc nawet gwiazd?




Komentarze
Pokaż komentarze (2)