Już jakiś czas temu na satyrycznej kolumnie Uważam Rze mogliśmy przeczytać, że przychodzi już pora, aby "spuścić Stefana"...
Aroganckie pohukiwania szefa rządu na sejmowej mównicy (że "może ujawnić prawdziwe przyczyny katastrofy") nie sprowokowały opozycji do nietaktów i niepotrzebnych emocji - więc jako manewr z flanki rozpoczyna swoje ujadanie Stefan Siedem Dziur.
Gotów wystawiać rachunki rodzinom ofiar smoleńskich za ekshumacje, wyzywa działania Małgorzarty Wassermann od "podłości" itp. itd. - z kulturą i wdziękiem właściwym dla Asa z rękawa partii władzy.
I znajduje swoje wejścia antenowe w zaprzyjaźnionych telewizjach, i wraca w serwisach informacyjnych...
To wszystko, gdy na gdańskim Srebrzysku rodzina i przyjaciele chowają do grobu ciało Anny Walentynowicz - bez której polska historia biegłaby inną drogą.
To jak to będzie? Obrażani, opluwani, policzkowani - dadzą się sprowokować?
A może przyjąć zasadę: Stefan szczeka, a naród idzie dalej?


Komentarze
Pokaż komentarze (20)