Trwa ekscytacja "śmiałą" decyzją premiera o złożeniu wniosku o votum zaufania dla jego rządu. Pojawiają się jakieś groźne miny, jakieś pokerowe "karty na stół" i "sprawdzimy"...
Co sprawdzimy?!
Votum czyjego zaufania chce sprawdzić Donald Tusk? Swojego własnego klubu poselskiego? Swojego koalicjanta?
Partia władzy ma w Sejmie większość wspartą przywiązaniem PSL-u do urzędowych stołków.
O co więc Donald Tusk zapyta sejmową wiekszość? Czy nadal chcą pełnić władzę i dawać szansę zarobku swoim kolegom?
Zaiste - dramatyczne pytanie.
Może jeżeli Donald Tusk musi uciekać się do konstytucyjnych rozwiązań, aby ustalić takie elementarne kwestie wśród "swoich", to lepiej żeby... podał się do dymisji i spowodował przedterminowe wybory?
Bo skoro już swoich nawet nie jest pewien...
Aj tam, nie jest pewien! Cały ten cyrk jest pewnie po to, aby koalicjanci mogli na stojąco skandować Do-nald, Do-nald, a ustalona posłanka wręczy kwiecie.
Jak za Bieruta - w powiecie.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)