"Premier ostatnio jakiś zdechły" - zauważa to wielu, także - na swoim blogu - Czarek Krysztopa.
Może wytłumaczenie przyniesie ten romans?
(kto chce, muzykę sobie przywoła z pamięci*):
Był sobie premier Tuskowicz
Co łgał z mównicy, jak z nut
Z obietnic on umiał zrobić
No - brylant, no - istny cud
Dzień w dzień, od świtu po wieczór,
Zgraną jak talia kart,
Tę samą blagę wieczną
Wciąż pieścił, jak jaki skarb
I co pan, panie Tuskowicz?
Za oknem ciemność i śnieg...
Daj spokój, Ostachowicz!
Takie jest życie, nie?...
Niech ta nawijka — Cyganka,
Jak długo ściska mróz,
W ślad za Igorem na sankach
Zawija kreskami płóz.
Nam Igor, z blagą tak bliską,
Niestraszny i nagły zgon.
A potem — z wieszaka zwisnąć
Jak płaszcz z oskubanych wron.
Dawno już, panie Tuskowicz,
Wszystko skołował TAM śnieg...
Daj spokój, Ostachowicz!
Takie jest życie, nie?...
* - większość z Państwa pewnie zauważyła, że na użytek smutnej ironii notki sparafrazowałem wiersz Osipa Mandelsztama (w pięknym przekładzie Wiktora Woroszylskiego) wykonywany genialnie w Piwnicy pod Baranami przez Ewę Demarczyk


Komentarze
Pokaż komentarze (12)