Moi przyjaciele lekarze żartują sobie czasem gorzko w klinice, że lekarzem, który wie wszystko jest... patomorfolog.
"Wie wszystko - tylko za późno".
Ten czarny żart przypomniał mi się, gdy zobaczyłem dziś pana Donalda Tuska, który zapowiadł - po raz kolejny - że skontroluje i sprawdzi. Dodał nawet, że nie odpuści.
Tym razem chodziło o kolejny "zdany przez państwo" egzamin - policja wykonując nakaz sądu zabrała z domu o 22:00 samotną matkę dwójki małych dzieci: matka - do izby zatrzymań; dzieci - do "pogotowia opiekuńczego". Wartość długu za który skazano matkę - dwa tysiące złotych.
Zdziwiłem się, że lider Platformy Obywatelskiej zapomniał(?) dodać "wyrazy serdecznej troski" pod adresem dzieci. Bo taką właśnie pociechę skierował przedwczoraj do rodzin ostatniego Prezydenta RP na Uchodźstwie oraz innej ofiary smoleńskiej katastrofy - gdy okazało się, że także ciała ich bliskich zostały niewłaściwie pochowane.
"Wyrazy serdecznej troski" - to przeważnie dobrze brzmi. No, może w tym przypadku nie do końca przekonująco.
Osobiście wolałbym, żeby w panu Donaldzie Tusku było może nawet mniej "serdecznej troski" - a więcej elementarnej rzetelności.
Bo gdyby prezes firmy spożywczej pracował z podobną premierowi uczciwością i tak sobie dobierał podwładnych - to wytrułby nam pół kraju.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)