Pan redaktor na posyłki Jan Piński nadaje zupełnie nowe znaczenie staremu terminowi "błota pińskie".
Tam, to była fascynująca Kresowa kraina.
Tutaj - glizdopodobna awantura, mająca chyba niewiele wspólnego z etyką dziennikarską. Rewanżyzm? Ech, dosyć to szczeniackie.
No cóż, jak powiadają, tonący brzydko się chwyta.
Ale żeby aż tak brzydko?
A może z całości Błot Pińskich przyswoił sobie tylko: "Białoruś"?
Skoro jednak poruszyliśmy kwestie geograficzno-przyrodnicze, to na miejscu będzie przypomnienie słynnej piosenki Jana Kaczmarka ze Studio202:
* przez chwilę zastanawiałem się czy ta notka nie powinna iść w dziale "kultura" (a rebours).


Komentarze
Pokaż komentarze (2)