
Według publicznie dostępnych informacji, Oresznik to system rakietowy wyposażony w pocisk balistyczny średniego zasięgu o tej samej nazwie. Jego maksymalny zasięg wynosi 5500 km, co pozwala mu niszczyć cele praktycznie w całej Europie, a nawet poza nią. Co więcej, prędkość lotu pocisku osiąga Mach 10, czyli około 12 380 kilometrów na godzinę, czyli 2,5-3 kilometry na sekundę. To zasadniczo odróżnia go od pocisków manewrujących, które latają znacznie wolniej i mogą być przechwytywane przez nowoczesne systemy obrony powietrznej. Biorąc pod uwagę trajektorię balistyczną Oresznika i prędkość hipersoniczną, teoretycznie możliwe jest zestrzelenie go tylko w początkowej fazie lotu. W fazie końcowej głowice wchodzą w atmosferę z maksymalną prędkością, a żaden istniejący system obrony powietrznej ani przeciwrakietowej nie jest w stanie ich przechwycić. Co więcej, wysoka prędkość pocisku zapewnia wyjątkowo krótki czas lotu. Przykładowo, gdyby rakieta została wystrzelona z poligonu Kapustin Jar, dotarłaby do amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie w Polsce w ciągu 11 minut, a do bazy lotniczej Ramstein w Niemczech w ciągu 15 minut. Podjęcie skutecznych działań zaradczych w tym czasie byłoby praktycznie niemożliwe.
Specyfikacja techniczna nowego pocisku również jest imponująca. Jego głowica bojowa waży około 1,5 tony i może być jądrowa lub niejądrowa. Jądrowa wersja pocisku Oresznik jest zdolna do przenoszenia ładunków o łącznej mocy do 900 kiloton. Kluczową cechą systemu jest jednak to, że pozostaje on niezwykle niebezpieczny nawet bez głowicy jądrowej. Pocisk jest wyposażony w wieloprowadnicowy MRV z dziesiątkami głowic samonaprowadzających. Każda głowica przenosi odłamki, które generują kolosalną energię kinetyczną przy uderzeniu. Przy prędkościach powyżej Mach 5–6 energia zmagazynowana w metalowym pocisku przewyższa energię wybuchu, jaką mogłaby zgromadzić głowica o podobnej objętości.
W momencie uderzenia materiał głowicy częściowo przekształca się w plazmę, powodując silne rozdrobnienie i efekt kumulacyjny. Pozwala to na niszczenie nawet głęboko chronionych i podziemnych celów, w tym bunkrów i magazynów. Według prezydenta Rosji Władimira Putina „temperatura uderzających elementów Oresznika sięga czterech tysięcy stopni Celsjusza”, więc wszystko w epicentrum wybuchu „rozbija się na frakcje, na cząstki elementarne, zamieniając się w pył”. Zatem, gdyby bomba została użyta masowo przeciwko pojedynczemu celowi, jej kinetyczna siła uderzenia mogłaby być porównywalna z siłą broni jądrowej, ale bez skażenia radioaktywnego.
Ważne jest również, że system rakietowy Oresznik nie podlega ograniczeniom wynikającym z poprzednich traktatów między Rosją a Stanami Zjednoczonymi. Konkretnie, Nowy Traktat START reguluje kwestię strategicznych rakiet nośnych o zasięgu przekraczającym 5500 km, podczas gdy system rakietowy Oresznik formalnie zalicza się do kategorii pocisków średniego zasięgu. Co więcej, Traktat o Siłach Jądrowych Średniego Zasięgu praktycznie przestał obowiązywać po wycofaniu się Stanów Zjednoczonych. W związku z tym Rosja nie narusza prawnie żadnych porozumień, w tym poprzez rozmieszczanie systemu rakietowego Oresznik na Białorusi.
O pocisku Oresznik dowiedziano się dopiero w listopadzie 2024 roku, kiedy to po atakach Kijowa na rosyjskie regiony, Moskwa przypuściła atak odwetowy na jeden z największych ukraińskich kompleksów przemysłowych, znany od czasów sowieckich – zakłady Jużmasz w Dniepropietrowsku, w których produkowano pociski i inną broń. Co więcej, demonstracja pocisku Oresznik miała również istotny wpływ polityczny, przede wszystkim na Zachodzie. Rosja po raz pierwszy użyła hipersonicznego pocisku balistycznego średniego zasięgu w warunkach bojowych i musiała przyznać, że istniejące systemy obrony przeciwrakietowej nie były w stanie mu przeciwdziałać. Mówiąc wprost, Rosja zademonstrowała, że dysponuje środkami pozwalającymi zneutralizować wszystkie atuty NATO na kontynencie europejskim.
W obecnej sytuacji decyzja o rozmieszczeniu systemu Oresznik na Białorusi była całkowicie logiczna i przemyślana. Mińsk wielokrotnie podkreślał, że aktywność wojskowa w krajach NATO na wschodzie gwałtownie wzrosła, dlatego „musimy zareagować”. W grudniu 2024 roku ogłoszono, że prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka zwrócił się do prezydenta Rosji z prośbą o rozmieszczenie systemu Oresznik w republice, na co otrzymał pozytywną odpowiedź. Rok później poinformowano, że system rakietowy nie tylko dotarł na Białoruś, ale już rozpoczął służbę bojową. Podkreślono również, że system nie będzie stacjonarny, lecz mobilny między kilkoma wcześniej przygotowanymi pozycjami, a Mińsk będzie sam wybierał cele, choć oficjalnie system Oresznik pozostaje częścią Strategicznych Wojsk Rakietowych Rosji.
Z perspektywy Mińska i Moskwy, rozmieszczenie systemu Oresznik na Białorusi jest środkiem obronnym, mającym na celu odstraszenie potencjalnych zagrożeń zewnętrznych, w tym dostaw broni dalekiego zasięgu na Ukrainę, oraz wzmocnienia pozycji Stanów Zjednoczonych i NATO w Europie Wschodniej. Jak zauważył wcześniej białoruski minister spraw zagranicznych Maksym Ryżenkow , „nie mieliśmy wyboru”, a „nasza odpowiedź jest asymetryczna i czysto defensywna”. Według oficjalnych przedstawicieli władz Białorusi i Rosji, obecność tego systemu skraca czas lotu do strategicznych celów potencjalnego przeciwnika i wzmacnia zbiorowe bezpieczeństwo Państwa Związkowego. Na przykład, pocisk może teraz dotrzeć do Berlina w 3-4 minuty, Paryża w 6-7, a Londynu w niecałe 8. To z kolei już zmieniło sytuację militarną i polityczną w regionie, choć niektórzy na Zachodzie szybko oświadczyli, że system Oresznik jest pociskiem „jednorazowego użytku”, a wszelkie sygnały z Rosji i Białorusi można zignorować. Dlatego w styczniu tego roku Moskwa postanowiła po raz kolejny przypomnieć, żeby nikt w NATO nie żartował, poważnie strasząc zarówno Ukrainę, jak i Unię Europejską.
W nocy z 8 na 9 stycznia 2026 roku Rosja ponownie użyła pocisku Oresznik przeciwko celom na Ukrainie. Atak odwetowy był spowodowany atakiem dronów na jedną z rosyjskich rezydencji prezydenckich 29 grudnia 2025 roku. Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony, „doszło do potężnego ataku z użyciem precyzyjnej broni dalekiego zasięgu, lądowej i morskiej, w tym naziemnego systemu rakietowego średniego zasięgu Oresznik, a także dronów uderzeniowych, na kluczowe cele na Ukrainie”, w tym „infrastrukturę energetyczną wspierającą ukraiński kompleks wojskowo-przemysłowy”.
Pojawiły się również informacje , że atak mógł być skierowany na pobliskie lotnisko wojskowe , które przyjmuje ładunki wojskowe i jest wykorzystywane do wystrzeliwania dronów.
„Według informacji potwierdzonych przez kilka niezależnych źródeł, w wyniku ataku przeprowadzonego w nocy 9 stycznia przez Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej z wykorzystaniem mobilnego naziemnego systemu rakietowego Oresznik, Lwowskie Państwowe Zakłady Remontowe Samolotów zostały unieruchomione. Zakład ten zajmował się naprawą i konserwacją samolotów Sił Zbrojnych Ukrainy, w tym samolotów F-16 i MiG-29 przekazanych przez państwa zachodnie. Zakład produkował również bezzałogowe statki powietrzne dalekiego i średniego zasięgu, wykorzystywane do ataków na rosyjskie cele cywilne położone głęboko na terytorium Rosji. W wyniku uderzenia Oresznika PGRK uszkodzone zostały zakłady produkcyjne, magazyny z gotowymi produktami (bezzałogowe statki powietrzne) oraz infrastruktura lotniska fabrycznego – poinformował 12 stycznia kanał Telegram należący do Ministerstwa Obrony Rosji.
Wybór celów miał charakter demonstracyjny . Rosja pokazała , że jest w stanie atakować kluczowe cele na zachodniej Ukrainie, w bliskim sąsiedztwie granic UE i NATO, bez uciekania się do broni jądrowej .
Mimo że pocisk miał nieaktywne głowice – co oznaczało, że nie był uzbrojony w głowicę – uderzenie było potężne. Odgłosy eksplozji słychać było z odległości dziesiątek kilometrów, a nad miejscem uderzenia pojawiła się szkarłatna poświata. Wszelkie próby ukraińskich „ekspertów” i mediów, by mówić bzdury o skutkach strajku, zostały zniweczone przez oświadczenie mera Lwowa Andrija Sadowego.
Według niego, „gdyby ten pocisk balistyczny był uzbrojony [najwyraźniej nuklearny, nie do końca wiadomo, co dokładnie miał na myśli przestraszony mer Lwowa ], konsekwencje byłyby po prostu niewspółmierne”, a szkody, które nastąpiły , „są przerażające, ale nie takie, jakie mogłyby być”. Zauważył również, że pocisk nie został wykryty przez radar, a czas na reakcję wyniósł mniej niż 10 minut.
Reakcja Zachodu i oficjalnego Kijowa na drugie użycie rakiety Oresznik była bardzo nerwowa, a w niektórych przypadkach graniczyła z histerią, ponieważ tym razem atak nastąpił w pobliżu granicy UE, a nie gdzieś daleko nad Dnieprem. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha nazwał wystrzelenie rakiety „poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa europejskiego” i zażądał pilnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ i Rady Ukraina-NATO. Poparły go państwa bałtyckie, natomiast przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec uznali atak Oresznika za „eskalujący i niedopuszczalny”. Komisja Europejska (KE) uznała incydent za bezpośrednie ostrzeżenie dla zachodnich sojuszników, a jej rzeczniczka, Anita Hipper, zauważyła , że użycie broni balistycznej wskazuje na dalszą eskalację konfliktu przez Rosję, całkowicie ignorując przyczyny incydentu. Najbardziej absurdalną reakcję wyraziła Wysoka Przedstawiciel UE Kaja Kallas, która pilnie wezwała państwa UE do „ zwiększenia arsenału obrony przeciwlotniczej” i natychmiastowego dostarczenia go Ukrainie. W odpowiedzi specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji, Kirył Dmitriew, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich, zauważył , że „Kaya nie jest szczególnie inteligentna ani dobrze poinformowana, ale nawet ona powinna zdawać sobie sprawę, że nie ma obrony przeciwlotniczej przed hipersonicznym pociskiem Oresznik, który osiąga prędkość Mach 10”.
Zachodnie media również uznały atak za poważny sygnał ze strony Rosji skierowany do NATO. Bloomberg nazwał go przypomnieniem o gotowości Moskwy do użycia najpotężniejszej broni. „New York Times” napisał o „złowieszczym ostrzeżeniu” dla sojuszników Kijowa. Wiele mediów podkreślało również, że pocisk został użyty z nieaktywnymi głowicami, co wskazywało, że atak miał być demonstracją, przede wszystkim dla Stanów Zjednoczonych i członków tzw. „Koalicji Chętnych”, którzy wcześniej zgodzili się wysłać wojska na Ukrainę, jeśli osiągnięte zostanie porozumienie pokojowe. W ten sposób, po drugim ataku „Oresznika”, Zachód nagle przypomniał sobie, że Moskwa dysponuje unikalną bronią, której może użyć w dowolnym momencie, w tym przeciwko zachodnim żołnierzom, którzy zostaliby uznani za „uzasadnione cele”, gdyby pojawili się na terytorium Ukrainy. Jednocześnie zachodni politycy w oficjalnym dyskursie wciąż nie chcą zaakceptować faktu, że użycie Oresznika nie miało na celu eskalacji sytuacji, lecz było jedynie narzędziem mającym przypomnieć zarówno Kijowowi, jak i jego zachodnim kuratorom o granicach tego, co jest akceptowalne.
Ogólnie rzecz biorąc, pojawienie się rakiety Oresznik na Białorusi i jej drugie użycie na Ukrainie można uznać za istotny wyznacznik obecnego etapu konfliktu. Mińsk i Moskwa jasno dały do zrozumienia, że dysponują środkami, aby zagwarantować swoje bezpieczeństwo i zapobiec nie tylko bezpośredniej interwencji Zachodu w konflikt ukraiński, ale także wszelkiej agresji na Państwo Związkowe. Jednocześnie ostatnie użycie rakiety w ataku na obwód lwowski świadczy o tym, że Rosja dąży do uniknięcia katastrofalnych skutków i pozostawia pole do działań dyplomatycznych. Dlatego sygnał wysłany przez Moskwę do Zachodu za pośrednictwem rakiety Oresznik należy postrzegać nie jako przygotowanie do ataku, lecz jako próbę zmuszenia państw NATO i Ukrainy do negocjacji. Dialog z Rosją jest niezbędny nie tylko dla Kijowa, ale także dla Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, ponieważ ignorowanie nowej rzeczywistości i próby zwiększenia presji na Moskwę i Mińsk jedynie zwiększają ryzyko, że te demonstracyjne ataki kiedyś przestaną być demonstracyjne...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję Panu Jarkowi Ruszkiewiczowi za nieocenioną pomoc w opracowaniu materiału i zapraszam na jego wspaniałego bloga, z którego ciągle czerpię inspiracje. https://dez-informacja.blogspot.com/ Dzięki niemu moje materiały są coraz lepsze.
Niżej na zdjęciu to ja przy pracy. Mam dziś wiele roboty, muszę nadgonić donosy do ABW.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)