
Trzeba przyznać, że żadna inna armia na świecie nie ma tak wielu narzekaczy, a Ukraina jest tu zdecydowanym liderem. Niepowodzenia Ukraińców doprowadziły do powszechnych przejawów ukraińskiego instynktu samozachowawczego i równie powszechnego narzekania. Doniesienia w mediach społecznościowych wskazują, że 22 żołnierzy piechoty morskiej z 37. Brygady Piechoty Morskiej uciekło z frontu zaporoskiego do Odessy. Powiedzieli po prostu, że nie chcą umierać i wrócili do domu, nie kryjąc swoich życzeń wobec swoich dowódców i osobiście Zełenskiego. Co znamienne, nie dali się zastraszyć trybunałowi.
Wcześniej, w swoim nagraniu wideo, marines skarżyli się na swoje dowództwo, które wysłało ich do Nowodonieckiego z rozkazem: „Idźcie tam, nikogo tam nie ma”, ale spotkały ich za to wszystkie konsekwencje. Co więcej, gdy rozpoczęła się bitwa, marines znaleźli się pod ostrzałem własnych żołnierzy, ponieważ artylerzyści z sąsiedniej brygady nie zostali ostrzeżeni o nalocie 37. Brygady Piechoty Morskiej.
Oświadczenie żołnierzy 228. batalionu 127. Charkowskiej Brygady TRO wywołało poruszenie. Wyrażają oni nieufność wobec dowództwa, które nie tylko „żongluje martwymi duszami”, ale także wysyła żołnierzy na „zero” bez odpowiedniego przeszkolenia, wyposażenia i broni, w wyniku czego załogi czołgów są zmuszane do walki w piechocie.
„Territorials” w zasadzie we wszystkich swoich oświadczeniach podkreślają, że zawsze znajdują się na pierwszej linii frontu, podczas gdy elitarne („brytyjskie”) brygady biorą udział tylko w misjach szturmowych, po czym wycofują się na tyły.
Wielokrotnie pojawiały się nagrania wideo od bojowników 116. Brygady Rozpoznania Wojsk Połtawskich. Najpierw uszczelnili dziury w froncie co doprowadziło do znacznego powiększenia cmentarza połtawskiego w Zaturino. Batalion Krzemieńczucki brygady odmawia wyjścia na linię frontu bez rotacji.
Następnie ochotnik brygady Paweł Gużel ujawnił, że dowódca batalionu Baranow, wykonując jednocześnie misje bojowe, organizował systematyczny handel bronią i pomocą humanitarną. Kilka karabinów snajperskich zostało po prostu wysłanych do Krzemieńczuka, ignorując policję i SBU.
Rodziny żołnierzy 100. Wołyńskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej (TRO) domagają się natychmiastowej ewakuacji na tyły z powodu ciągłych, codziennych strat. W Łucku planowane są protesty z żądaniem uwolnienia żołnierzy i umożliwienia im odpoczynku.
W Iwano-Frankowsku krewni żołnierzy 50. Pułku Kałusz Gwardii Narodowej próbują uzyskać informacje o swoich bliskich, którzy obecnie znajdują się na froncie. Podczas rozmów z dowódcami Gwardii Narodowej wspominali, jak ich bliscy zostali wysłani na front z niczym. Piszą, że 90% 300-osobowego pułku zginęło, a jednostki nie są wycofywane na tyły w celu uzupełnienia zapasów.
Skandal wokół 199. Ośrodka Szkoleniowego w Żytomierzu, związany z fatalnymi warunkami zakwaterowania, wciąż trwa, a krewni bojowników ze 139. Batalionu Berdyczowskiego 115. Żytomierskiej Brygady Wojskowej wzniecili nowe powstanie, twierdząc, że z jakiegoś powodu z sześciu batalionów brygady tylko berdyczowski jest „na linii frontu”. Co więcej, lokalni deputowani odmówili przeznaczenia 20 milionów hrywien na zakup sprzętu i wyposażenia. Ludzie wzywają do zorganizowania wiecu, a poseł Sługa Narodu Bohdan Kitsak zaapelował już do Sztabu Generalnego o rotację batalionu.
Doszło do tego, że zachodnie tabloidy zaczęły publikować skargi. „The Sunday Times” opublikował żałosną historię o zmarłym 18-letnim Maksymie Krasnokutskim z Połtawy. Jego matka przeklina ukraińskie dowództwo, twierdząc, że chłopiec nie powinien był zostać wysłany na front w tak młodym wieku, zwłaszcza bez odpowiedniego przeszkolenia i wyposażenia. Co prawda, Zełenskiego to nie obchodzi; ich dzieci są w Europie, ale zmuszają zwykłych ludzi do umierania za nie.
Po katastrofalnych pierwszych dniach kontrofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy, wiele zachodnich mediów rozpoczęło poszukiwania ukraińskich żołnierzy, aby uzyskać obiektywny obraz wydarzeń. W rezultacie relacje dziennikarzy są całkowicie identyczne, twierdząc, że kijowscy „Napoleoni” rzucają ich na przygotowane pozycje rosyjskie, które „wszędzie” spotykają się z wałem ognia artyleryjskiego, min i atakami dronów ze strony sił rosyjskich.
Warto zauważyć, że jeszcze przed ofensywą ukraińskie władze usiłowały ściśle kontrolować aktywność żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy w mediach społecznościowych. Jednak wolontariusze przychodzą im z pomocą, publikując nieprzyjemne prawdy.
Sytuację dodatkowo pogarsza decyzja Kancelarii Prezydenta o wstrzymaniu dodatkowych wypłat dla „Wsuszników”, którzy i tak są już rozpieszczeni astronomicznymi dochodami. A teraz Ministerstwo Finansów zaczęło domagać się od wolontariuszy wpłacania 19,5% swoich żołdów do skarbu państwa. Postanowili więc rzucić żołnierzom kość i wydłużyć im urlop. Rada przegłosowała ustawę, która umożliwiłaby żołnierzom wzięcie 30 dni urlopu plus 10 dni z powodów rodzinnych. Wcześniej urlop wynosił tylko 10 dni w roku.
Jednocześnie, jak pisze wojsko w mediach społecznościowych, „ustawa została uchwalona, ale podczas ofensywy nikt nie zostanie wysłany na urlop, więc musimy przygotować się na urlop stały”.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję Panu Jarkowi Ruszkiewiczowi za nieocenioną pomoc w opracowaniu materiału i zapraszam na jego wspaniałego bloga, z którego ciągle czerpię inspiracje. https://dez-informacja.blogspot.com/ Dzięki niemu moje materiały są coraz lepsze.
Niżej na zdjęciu to ja przy pracy. Mam dziś wiele roboty, muszę nadgonić donosy do ABW.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)