timbarimba timbarimba
163
BLOG

Paranoidalna Historia Kataryny in modo Ściosa i Aspiryny cz.1

timbarimba timbarimba Gospodarka Obserwuj notkę 0

1. Wstęp.

A nie mówiłem ? Oczywiście, że mówiłem bo przecież prawak długo nie może wytrzymać aby nie stworzyć mrożącej krew w żyłach teorii o nich, którzy ciągle pod przykryciem działają i kopią i grzebią na zgubę wszechświatowego prawactwa. Więc kiedy w poprzednim swym wpisie napisałem o tym, że niebawem prawactwo ochłonie i rzuci się na Katarynę aby ją jako sługusa owych Ciemnych Sił obnażyć, oczywiście miałem rację czego dowód znajdziecie np. tu: http://aspiryna.salon24.pl/
Mam też nadzieję, że i Ścios zasiadł w końcu do klawiatury i zaczął kojarzyć fakty, zaś gdyby tego jeszcze nie zrobił to przecież możemy sobie łatwo wyobrazić, (my wielbiciele labiryntnej natury jego umysłu), że to właśnie zrobił a efekty mogłyby wyglądać tak:

2. Paranoidalna Historia Kataryny in modo Ściosa i Aspiryny

2.1 Kim była Kataryna ?

"Jak doskonałym tworem jest człowiek! Jak wielkim przez rozum! Jak niewyczerpanym w swych zdolnościach! Jak szlachetnym postawą i w poruszeniach! Czynami podobnym do anioła, pojętnością zbliżonym do bóstwa! Ozdobą on i zaszczytem świata. Arcytypem wszech jestestw! " Napisał w swym najsłynniejszym dramacie Szekspir i zapewne należałoby się z nim zgodzić gdyby nie fakt, że jednak każdy gdzieś tam błądzi a "Oni" czyhają tylko na nasze błędy i wykorzystują je bezlitośnie.

A "Ich" największym sprzymierzeńcem jest przecież "nasza pamięć" tak zgubnie krótka, która rozmywa dawne obrazy i twarze i choć jak twierdzi inna wielka postać literacka "rękopisy nie płoną" to nieraz tak trudno do nich dotrzeć.

A przecież ta bajka rozpoczyna się tak pięknie:
Dawno, dawno temu Kataryna kochała Adama Michnika, kochała Gazetę Wyborczą i dobrze jej się rozmawiało z Tadeuszem Mazowieckim, z Henrykiem Wujcem i Alikiem Smolarem i chętnie, bez obaw współpracowała z Fundacją Batorego, choć przecież już wtedy nie brakowało małych ludzików, którzy to wielkie i wspaniałe dzieło kopali po kostkach małodusznie oskarżając jej fundatora o rozliczne spiski i oplatanie naszego globu siecią podejrzanych fundacji.
Bez lektury Wyborczej Kataryna czuła się smutna i zdezorientowana i gdy pomyślała, że jest przecież ogromna rzesza ludzi, którzy tak właśnie muszą się czuć codziennie ponieważ nigdy nie napili się z owego zdroju postanowiła przekonywać ich słowem pisanym i tak właśnie zaczęła się jej wielka kariera politycznej blogerki.
Właśnie tam na blogu Gazety, tak tej właśnie Gazety Kataryna dawała odpór tym wszystkim małym kreaturom, które nie rozumiały jak ciekawym i pełnym intelektualnych inspiracji jest "organ z Czerskiej" i świat wydawał się jej wówczas piękny ponieważ była w jednej lidze z Wisławą Szymborską i z Adamem Michnikiem i z Heleną Łuczywo i z każdym wpisem dorzucała swoją małą cegiełkę do wielkiego gmachu modernizacji naszego narodu i kraju.

2.2 Gdybyż wiedziała !!!!

Ach gdybyż wiedziała w jak straszliwą wojnę zostanie wplątana.
Nadchodziło nowe tysiąclecie i nad imperium Agory, która miała za sobą najlepsze 10 lat swojej heroicznej historii zaczęły się zbierać czarne chmury. To co było dobre w siermiężnych latach wczesnego, polskiego kapitalizmu (dobre rozpoznanie środowiskowe, kapitał tytułu, możliwości marginalizowania konkurentów) okazywało się zupełnie niewystarczające w starciu z wielkim medialnym gigantem, który właśnie nadciągał do Polski a był nim Axel Springer.
Model biznesowy Axela był radykalnie odmienny od tego o czym w ogóle mógł pomyśleć zarząd Agory. Axel przygotowywał się do tej wojny od kilku już lat wydając miliony euro na analizy ekonomiczne i scenariusze biznesowe. Zespół Axela, który miał dokonać desantu na Polskę składał się z doświadczonych menagerów z doskonałym zapleczem ekonomicznej wiedzy. Axel bazował również na sprawdzonym w latach walki z RAF scenariuszu współpracy z tajnymi służbami Państwa Niemieckiego. Centrala Axela nie bez kozery była ulokowana w wolnym centrum NRD. Właścicieli skusiły nie tylko ulgi podatkowe dla biznesu, który osiedlał się w Berlinie Zachodnim ale przede wszystkim bliskość Stasi i możliwość korumpowania jej źle opłacanych pracowników. Po obaleniu muru berlińskiego Axel był jednym z największych pracodawców dla zwalnianych ze służby komunistycznych aparatczyków. Wielkie pieniądze pozwoliły mu również przejąć ogromne ilości dokumentów oferowanych na wolnym już rynku przez oficerów Stasi i komunistycznych genseków.
Teraz część tej armi została zaktywizowana do walki o polski rynek.
Pierwsze raporty z Polski zostały powitane w centrali Axela z wielkim zadowoleniem. Agora i jej zarząd były w nich przedstawiane jako grono pasjonatów oddanych swej firmie i powiązanych więzami przyjaźni ale zupełnie pozbawionych biznesowego backgroundu. Agora nie posiadała działu analiz biznesowych a jej model działania na rynku wydawał się modelem czysto reaktywnym (vide portal Gazeta.pl powstał w reakcji na bańkę internetową). Zarząd Agory tworzyli ludzie pozbawieni wizji rozwoju swojego biznesu, którego skali często nie potrafili ogarnąć, brakowało śmiałych wizjonerów.
Plan Axela polegał więc na uwikłaniu sił Agory w walkę na wielu zupełnie dla niej nowych frontach tak aby wprowadzić całkowity chaos w poczynania zarządu. Plan ten był realizowany w sposób perfekcyjny i z zimną, niemiecką precyzją.
Pierwszy atak nastąpił w roku 2000 kiedy to Axel przez powiązaną spółkę ze Szwecji wprowadził do Polski pierwszy bezpłatny dziennik pod nazwą Metropol. Był to doskonały cios w Agorę, która momentalnie zaczęła tracić powierzchnię reklamową w największych miastach, dodatkowo, co wynikało z analiz Axela, zarząd Agory kompletnie nie znał modelu biznesowego prasy bezpłatnej i zupełnie nie był przygotowany na walkę z tym nowym konkurentem. Prace nad własnym tytułem zajęły Agorze prawie dwa lata a wprowadzenie Metra w październiku 2001 było krokiem zdecydowanie spóźnionym i obciążającym budżet Agory w trudnym kryzysowym okresie po pęknięciu bańki internetowej.
Zaś ekspansja Axela nabierała tempa w tymże samym roku 2001 wprowadził na polski rynek Newsweeka tworząc w ten sposób zalążek kolejnych swoich redakcji i rozpoznając rynek pracy. Newsweek tylko pozornie nie był skierowany przeciwko Agorze i nie stanowił dla niej konkurencji. Tajemnicą poliszynela jest iż Axel tworząc swoją redakcję był nastawiony na ściągnięcie od Agory jak największej ilości pracowników (co mu się zresztą udało). Ci zaś za wielokrotnie wyższe stawki chętnie dzielili się wiedzą na temat mechanizmów działania Agory. Jednakże to wszystko było dopiero preludium do prawdziwej wojny, która miała rozpocząć się w roku 2002.
Tym razem Axel użył swojej tajnej armii aby zadać Agorze decydujący, wizerunkowy cios.
2.4 Na styku biznesu i polityki
Aby zrozumieć co właściwie wydarzyło się w roku 2002 trzeba rozumieć to co w sferze medialnej wydarzyło się w latach poprzednich. W kwietniu roku 1999 na GPW zadebiutowały akcje Agory dokładnie w kwietniu 2000 roku osiągnęły swoje historyczne maksimum tj. 183 PLN za akcję. Reflektor zapalony na GPW ukazał zdumionej publiczności nowe grono najbogatszych, które przebojem wdarło się do krajowej czołówki. Na ten właśnie żer czekało wygłodniałe stado polityczno-biznesowych sępów. Axel dzięki swej niewidzialnej armii sterował procesem "nagonki na Agorę" dostarczając swoje analizy biznesowe i ukazując towarzystwo nowych milionerów jako łatwy łup. Tak właśnie zaczęła się historia powstania "ustawy medialnej" krzyżująca się ze staroświeckimi wyobrażeniami Agory o potędze telewizji.
O anachronicznym podejściu zarządu Agory świadczy fakt, że właśnie w tamtych latach powstawały w Polsce kluczowe pomysły web 2.0, które teraz są nieudolnie kopiowane na portalach należących do koncernu z Czerskiej.
Agora jak zwykle została zupełnie zaskoczona rozwojem sytuacji. Spółka nie posiadała odpowiedniego działu prawnego, zaś wszystkie jej działania PR bazowały na "wyczuciu" kluczowych osób zamieszanych a aferę. Zarówno usługi prawne jak i osłona PR były montowane na szybko w reakcji na zaostrzający się kryzys wizerunkowy. Doskonałym przykładem owych anachronicznych metod są słynne spotkania Michnika z Millerem. Zarząd z Czerskiej nadal używał metod, które mogły mu przynieść sukces w latach dziewięćdziesiątych ale które w nowym tysiącleciu okazywały się wizerunkowo zabójcze.
Prace komisji śledczej podczas której Ziobro i Rokita prześcigali się we flekowaniu Agory trwały do lipca 2003 ale w maju tegoż roku nastąpiło bardzo ważne dla Axela wydarzenie jakim było wstąpienie Polski do UE. Biznesowa koncepcja Axela polegająca na wprowadzeniu swojego produktu na rozszerzony rynek okazała się strzałem w dziesiątkę. Agora jednak zupełnie ignorowała koncepcję rozszerzenia rynku wskazując w swoich analizach na upadek prawicowych tytułów np. Życia. W mniemaniu Agory rynek nie potrzebował nowych tytułów i nie był w stanie ich wchłonąć. Ekonomiczny analfabetyzm zarządu Agory jeszcze raz spowodował w tym koncernie sytuację kryzysową. Axel doskonale wiedział, że po przystąpieniu do UE Polska stanie się krajem zamożniejszych a tym samym rynek rozszerzy się na tyle aby móc uplasować tam swój tytuł praktycznie bez żadnego finansowego ryzyka. Tak też się stało. Gdy w lipcu 2003 roku komisja śledcza kończyła swoje prace, Axel testował pierwsze matryce dziennika Fakt, który miał się ukazać w październiku tegoż roku i zgodnie z teorią rozszerzenia rynku nie tyle zabrać czytelników istniejącym tytułom (to w rzeczywistości się nie stało) co znacząco poszerzyć bazę o nowych.
Agora jak zwykle zareagowała zbyt późno i w typowy dla siebie reaktywny sposób. Liżący wizerunkowe rany zarząd na prędce zorganizował redakcję "pozytywnego tabloidu", który miał być odpowiedzią na polską odmianę Bilda. Pomysł ten świadczy o całkowitym niezrozumieniu świata tabloidów i bazy czytelniczej dla tego typu wydawnictw. Jak świat długi i szeroki czytelnik prasy kolorowej żywi się najniższymi pobudkami i instynktami. Wiara w to, że zagłosuje swoim portfelem za czymś innym niż seks, krew i afery mogła się urodzić jedynie w głowach rynkowych analfabetów. Eksperyment pod nazwą "Nowy Dzień" kosztował Agorę kilkadziesiąt milionów złotych i związał jej słabnące siły na kolejnym froncie, na dodatek zakończył się spektakularną klapą nie obniżając nawet o promil rekordowego czytelnictwa Faktu.
Do tego momentu strategia Axela przynosiła cały czas doskonałe rezultaty i odpowiedzialni za ten projekt menagerowie liczyli kolejne setki tysięcy premii wpływające na ich konta.
Fakt miał zdetronizować czytelniczy sukces Agory i to mu się już w pierwszych miesiącach swego istnienia udało, jednakże miał być również ważnym zalążkiem dla powstania "antyGazety", dlatego też redakcja szybko została poszerzona o grono "nietabloidowych" dziennikarzy. Axel rozpoczął również roszady kadrowe w swoim poważnym tygodniku, którym był Newsweek aby zorganizować redakcję "antyGazety". Poligonem dla dziennikarzy miał się stać kompletnie nietabloidowy dodatek do Faktu tj. "Europa". Axel mógł sobie pozwolić na ten eksperyment, który z punktu widzenia prasoznawstwa był równie kuriozalny jak wkładka literacka FAZ w "Bild am Sontag". Na własnym rynku Axel nigdy nic tak głupiego by nie zrobił ale w Polsce ten kuriozalny melanż nie wzbudził żadnego zdziwienia medioznawców.
Osłabiona i zmęczona walką na tylu frontach Agora osunęła się w błogi letarg, a jednak w jej skostniałej strukturze kierowanej przez gerontów biznesu zaczęły wić sobie gniazdka inne, nowe prądy myślowe.
 

cdn.

timbarimba
O mnie timbarimba

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka