Jak Polska długa i szeroka rozlega się lament nad medialną dominacją, nad „medialną tyranią”, nad mediami polskojęzycznymi itp., itd. Niezawodny Sakiewicz widzi szansę zakończenia wojny polsko-polskiej w pluralizacji mediów. Co by to miało oznaczać w praktyce ? Czy darmowy przydział papieru dla Sakiewicza czy może pluralizm byłby wtedy gdyby oddano mu TVN24, Anicie Gargas PolsatNews a Katarzynie Hejke przynajmniej TVP1, Ziemkiewicz dostałby TVPInfo a pomniejszym działaczom, którzy że zacytuję Sakiewicza: „tak wiele zrobili dla podtrzymania atmosfery po 10 kwietnia” rozda się pomniejsze anteny oraz ośrodki regionalne.
Prawactwo jak Polska długa i szeroka wyrzeka na „straszliwy przemysł nienawiści i pogardy” nie zadając sobie zupełnie pytania dlaczego przeciwstawić mu może jedynie garażową manufakturę prawackiej miłości, w której od dawna nikt nie płaci ZUS-u a marne pobory dostaje się pod stołem.
Impotencja prawicy czyli „ekonomia głupcze”
Polska prawica w odróżnieniu od swoich zachodnich kolegów wydaje się formacją całkowicie pozbawioną jakichkolwiek biznesowych talentów. Każde dziecko wie, że europejski konserwatysta z przyjemnością weźmie do reki Le Figaro, FAZ, Timesa a amerykański konserwatysta ogląda Fox News i przegląda Washington Post do porannej kawy. Jak widać prawicowość i konserwatyzm mogą generować dodatnie przepływy finansowe ale z jakiś tajemniczych powodów nie w Polsce.
Krótki i subiektywny przegląd prawicowych klęsk.
1. Zacznijmy od spektakularnej plajty doskonale sobie radzącego na rynku Ekspresu Wieczornego, gdy tylko przejęli go ludzie związani z Jarosław Kaczyński (Urbański i Czabański) gazeta zaczęła podupadać aby w krótkim czasie stracić płynność i zniknąć z rynku.
Gdzie znajdziemy Urbańskiego i Czabańskiego w latach IV RP odpowiedzcie sobie sami.
2. Spółka Telegraf, miała być antyAgorą, skończyło się odsiadką za finansowe malwersacje.
3. Podobnie poczynał sobie „Czas Krakowski” gdzie RedNaczem był poeta Jan Polkowski ? Gdzie znajdziemy dziś Polkowskiego (niegdysiejszego rzecznika prasowego rządu Olszewskiego) ? Oczywiście w TVP gdzie otrzymał wyśmienitą synekurę o wdzięcznej nazwie „dyrektor biura zarządu” i dzielnie wspierał prezesa Urbańskiego, oczywiście za nasze, podatników pieniądze.
4. Pampersi. Uczyli się telewizyjnego fachu za nasze pieniądze, robiąc groźne miny i przekonując wszystkich, że dopiero teraz zobaczymy co znaczy telewizja. Niestety, nauka poszła w las. Gdy przestały ich chronić polityczne wpływy, nie potrafili już stworzyć niczego oglądalnego, a kolejny hojnie opłacony come back pod nazwą Telewizja Familijna okazał się całkowitą klapą (oczywiście opłaconą w dużej mierze z naszych podatków). Gdzie jest dziś Walendziak ? Większość prawaków wolałaby o tym nie wiedzieć.
5. „Pierwsze Życie Wołka” jak zwykle miało wielkie ambicje i dzielnie opisywało „wakacje z agentem” ale skończyło się jak zwykle: niezapłacone pobory, zalegające ZUS-y i Główny Księgowy gaszący światło.
6. Telewizja Familijna: wielki come back pampersów w czasach Mariana Krzaklewskiego. Pieniądze jak zwykle wyłożyły państwowe molochy kierowane przez zaufanych działaczy frontu ekonomicznego oraz… Prokom Software. Nieśmiertelną koncesję dali franciszkanie. Ale jak pampersi mogli sobie poradzić z czymś z czego za symboliczną złotówkę uciekał taki potentat jak Rupert Murdoch ??? Było, minęło ale jak zwykle w przypadku pampersów szumnie, górnie i za wielką kasę oczywiście dla pampersów.
7. „Drugie Życie Wołka”. Można powiedzieć „życie po życiu” czyli jeszcze głupiej i jeszcze krócej a Tomasz Wołek ? No cóż wyzbył się chyba ambicji kierowania redakcją dziennika i znalazł zaciszną przystań tam gdzie nie chciałby go oglądać żaden prawak.
8. Nadchodził czas „wzmożenia moralnego” gdy obecny już od kilku lat na polskim rynku Axel Springer postanowił zadać ostateczny cios znienawidzonej Agorze.
Aby zobaczyć Michnika na kolanach wujek wyciągnął z kieszeni kilkaset milionów euro.
Alchemicy z Polski zamienili pieniądze w ciepłą wodę w redakcyjnym kranie a wujek Axel wycofał się z godnością przekazując resztówkę w ręce Infora: wydawcy Gazety prawnej.
Coupe de grace przypadł w udziale obnażonej Katarynie a red. Michalski i to też wydaje się w jakimś sensie symptomatyczne przeszedł wzorem innych wielkich redaktorów (Wierzbicki, Wołek) na drugą stronę barykady. Tam gdzie … nie chciałby go widzieć żaden prawak.
9. Broni się jeszcze szaniec Rzeczpospolitej. Oto wspaniały przykład prawackiego sukcesu. Co za nazwiska ! Lisicki, Wildstein, Ziemkiewicz, Krasnodębski, Staniszkis i jeszcze Magierowski oraz Skwieciński. A na dodatek wujek Montgomery chwali i twierdzi, że wyniki wzorowe !!!
Ciekawe tylko czy wujek pochwalił przed czy już po decyzji (13.09.2010) największych udziałowców Mecomu odwołujących go ze stanowiska prezesa za tragicznie złe wyniki finansowe.
Każdy kto zajrzy do Monitora B i znajdzie tam odpowiednie sprawozdania przekona się naocznie, że drukowanie Wildsteina, Ziemkiewicza i Krasnodębskiego generuje kwoty, które skrupulatni rachmistrze zwykli zapisywać czerwonym kolorem.
Ale mamy przecież bogatego sponsora którym jesteś ty podatniku więc hulaj dusza piekła nie ma. Za to są warszawskie pobory i nieustannie dobre samopoczucie.
Wyjaśnij mi czytelniku jak to jest, że polski prawak ,jak Polska długa i szeroka, na swoich talentach nijak zarobić nie potrafi, że psioczy na Solorza, że na Waltera wyrzeka, że sobie Michnikiem i Łuczywo gębę wyciera, ale gdy mu przychodzi zrobić prawackie TVN24 to wychodzi Telewizja Familijna , gdy mu przychodzi zrobienie nadwiślańskiego FAZ to wychodzi jakiś twór poronny co zbankrutować prędzej czy później musi bo nikt go nie chce czytać ani oglądać ?
Dlatego też prawak cudownie się czuje tam gdzie cień żadnego bilansu go nie ściga, gdzie nie musi brutto od netto odróżniać, gdzie mu akcje na łeb na szyje nie lecą. Gdzie za podatnika pieniądze pożyć wreszcie pozwalają. Tam prawak rozkwita i do stołka się odpowiednimi umowami sprawnie przyspawuje i tam mu dobrze bo akurat nasi Rzepę odzyskali więc jeden albo dwa felietoniki się machnie i na antenie się TVPInfo pobryluje, i dla TVP1 się agitkę strzeli. A wszystko to za gaże gwiazdorskie bo nasi akurat państwowe łupią, a gdy znowu Tamci się zbliżać zaczną wielki lament się podniesie, że demokracja zagrożona bo programy odbierają, wolne słowo kneblują i w ogóle pluralizm zagrożony. I tak sobie prawak w błogostanie medialnym przebywa gdzie wściekły głos akcjonariuszy go nie ściga i o papierach dłużnych uczyć się nie musi i o emisjach z prawem poboru może zapomnieć (no chyba, że jak Michalski gra na GPW), głowa go nie boli skąd kapitał na TVN24 wziąć, jak obligacje uplasować żeby na Polsat News starczyło. Patrzy potem prawak w telewizor: studio piękne widzi i przez zęby o przekrętach cedzi bo mu się wydaje, że rentowność jak manna z nieba w porządku przedustawnym „owym dziełom” zagwarantowana została.
Ale jak by na to nie spojrzeć jest coś absolutnie fascynującego w tym, że żaden prawak w dziejach III Rzeczpospolitej nie był w stanie wprowadzić produktu medialnego, który by się na polskim rynku po prostu dobrze sprzedał, którego akcje chciałbym kupić, którego akcje w ogóle można by gdzieś, komuś oferować (przynajmniej na New Connect).
Czy wszyscy prawacy w tym kraju to kompletne biznesowe beztalencia ??? Oczywiście nie biorę pod uwagę takich „dzieł” jak Radio Maryja, Nasz Dziennik i Konspol, którego właściciel jest słynny ze swoich konserwatywnych poglądów.
Dlaczego przez dwadzieścia lat żadnemu prawakowi nie udało się wyprodukować produktu, który trafiłby do rynku i odniósł sukces porównywalny z Gazetą, TVN24 czy Polityką ? Oto jest pytanie.
A jakie są wasze odpowiedzi ?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)