Pierwotnie była to odpowiedź na wpis Rolexa http://hekatonchejres.salon24.pl/329856,o-zmiane-kursu
ale rozrosła się do rozmiarów postu więc zamieszczam ją również jako post::
Właściwie skomentowałbym te bzdury jednym zdaniem, które Rolexik zapewne doskonale zna a jeśli nie zna to może sobie wygooglowac:
"Same old torries, same old lies" czyli pisoekonomia w paradygmatycznym wydaniu. Rolex to karykaturalne połączenie Michalkiewicza (z jego obsesją razwiedki rządzącej wszędzie i wszystkim) z Januszem Szewczakiem i kilkoma podobnymi mu "ekonomistami", którzy od 1989 wieszczą nieustanny krach ekonomiczny Ubekistanu oraz tropią spiski liberałów aferałów zarażających zdrowe ciało polskiej gospodarki (oczywiście ciało gdy trzeba jest zdrowe a gdy trzeba jest w stanie całkowitego rozpadu) "zabójczymi wirusami opcji finansowych". Jest niestety karykaturalnym odbiciem bo ani to styl Michalkiewicza i jego erudycja ani ekonomiczne (mimo wszystko) wykształcenie, które nawet u pisoekonomów powoduje drżenie pióra gdy piszą jakąś piramidalną bzdurę. Ale Rolex nie posiada ani jednego ani drugiego w związku z czym dostajemy zestaw kilku zgranych szablonów myślowych na poziomie niedorozwiniętego umysłowo pisofana. Zacznijmy jednak krótki rozbiór tych mitów:
mit 1. Niemcy a szerzej zachód zarobiły na nas kokosy wciskając nam przed akcesją towar kategorii B a same utrzymując bariery celne. Proponuje podstawowy kurs dla sprzedawcy czegokolwiek. Uplasowanie towaru na rynku jest pochodną wielu ekonomicznych czynników miedzy innymi siły nabywczej ludności. Każdy biznesowy analfabeta wie, że w owych czasach Polacy zarabiali średnio po kilkanaście dolarów na miesiąc (w przeliczeniu) a więc kierowanie tu towarów kategorii A byłoby biznesowym kretyństwem. Rolex jak rozumiem ma za złe, że zalano nas badziewiem a nie Rolexami, Bentleyami i garniturami Hugo Bossa np bo przecież jako dumnemu narodowi, który obalił komunizm nam się to od Ducha Dziejów należało w cenach odpowiednich do siły nabywczej rodaków. Nie chce mi się już tłumaczyć kto ten cały badziew do Polski wpuszczał ponieważ w 100% byli to polscy importerzy, którzy wyniuchali, iż dumny Polak po latach komunistycznej siermięgi rzuci się wszystko made in zachód.
Ale idźmy dalej niedobry Zachód (a głównie imperialni Niemcy) gdy zarzucali nas badziewiem jednocześnie bronili się przed przed naszymi produktami ustawiając zapory celne. Ciekawe dlaczego ? zamiast pleść o imperialnej polityce Niemiec Rolex mógłby zadać sobie np. takie proste pytanie: a które to polskie produkty spełniały w latach 90-ątych zachodnie (unijne) normy ? Co takiego produkowały nasze nowoczesne przedsiębiorstwa w 1989 żeby móc wpuścić to na zachodnie rynki ? A może nam się po prostu należało równie traktowanie bo jak u Mrożka " O tu Panie wybili" bośmy Chrystusem narodów i furda tam jakieś normy i inne certyfikaty "O tu panie wybili" i za wolność naszą i waszą.
Mit 2: Razwiedka i Ubekistan doprowadziły do upadku nasze kwitnące stocznie (Jak to zgrabnie ujmuje Rolex wystarczyło wydac na kilka pałacyków, willi i wyposażenie kuchni zapewne i "Mordo moja by żyło się lepiej"). Imperialni Niemcy przenieśli całą produkcję do Rostoku i Hamburga i w ten sposób posprzątali Wielki Polski Przemysł Okrętowy.
Rolex oczywiście nie ma pojęcia o tym, że statki kupują armatorzy, a jeśli ma, to zapewne uważa, że armatorzy powinni wspierać Nasz Wielki Przemysł Okrętowy bo: "O tu panie wybili", Chrystusem Narodów jesteśmy, obaliliśmy komunizm itp.
Rolex nie wie, że te same okręty, które produkował Szczecin i Gdańsk można było kupić w Chinach i Korei za 2/3 a czasem 1/3 ceny.
Rolex nie wie, bo musiałby coś z tą wiedzą zrobić, że powodem rozkwitu niemieckich stoczni (które produkują bardzo drogo)jak równiez stoczni np norweskich (np Ulstein), które produkują jeszcze drożej nie jest niemiecki imperializm zmuszający armatorów do kupowania wbrew rachunkowi ekonomicznemu zbyt drogie statki ale i tu trudne słowo: specjalizacja. Zarówno Niemcy jak i Norwegowie zrozumieli, że nie wygrają z Chińczykami ale że Chińczycy nie potrafią robić zaawansowanych jednostek i przestawiły się na taki właśnie asortyment podobnie jak bardzo duża ilość mniejszych polskich stoczni, które doskonale sobie radzą robiąc np bardzo nowoczesne jachty. Dlaczego polskie stocznie nie mogły przejść procesu modernizacji ??? Bo przebrani za związkowców przedstawiciele razwiedki potrafili tylko wyciągać rączki po kolejne dotacje a armatorzy wolą zapłacić mniej za to samo nawet jeśli zamiast dumnej metki "made in Poland" będzie nosiło metkę "made in China" i wcale nie chcą słuchać o tym, że tu kolebka Solidarności a tam obozy pracy i więźniowie sumienia.
Na koniec Rolex funduje nam akt strzelisty na temat słabej złotówki i dokonuje pisoekonomicznej wyceny utraty wartości. Jako, że fragment jest wyjątkowo kuriozalny przytaczam go w całości: "Kontrakt gazowy – 5% spadku wartości; wystąpienia Radka – 10%, „raport Millera” - 20%. To tak działa, bo patrząc na to każdy zewnętrzny obserwator widzi, że to państwo jest właśnie „na kursie i na ścieżce”."
Najwidoczniej Rolex odkrył jakąś tajemniczą korelacje między wydarzeniami ze sfery gospodarki i polityki a spadkiem wartości ale czego ?
Innymi słowy pisoekonomiczny strumień świadomości w pełnej krasie z suspensową puentą i przynajmniej w tym wypadku widać, że Rolex jest miłośnikiem barokowego konceptyzmu i pilnym czytelnikiem pism Macieja Kazimierza Sarbiewskiego (szczególnie De acuto et arguto). Niestety w dziedzinie ekonomii wydaje się roztargnionym studentem wieczorowych kursów pisoekonomii prowadzonych przez absolwentkę etnografii Beatę Szydło.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)