Po zwycięstwie pana Komorowskiego człowiek szuka odreagowania, jakiegoś pocieszenia, co tu, oprócz tradycyjnych form rozrywki, może go pocieszyć?
Ech, gdyby przynajmniej te mistrzostwa szły zgodnie z planem, a tu także pech.
Ameryka Łacińska w odwrocie. Afryka kompletna porażka.
Do tego jeszcze jakaś europejska aberracja. Nadchodzący nieodwracalnie finał Holandia–Niemcy, w którym zwyciężą zapewne, aż żałość bierze, Niemcy.
Medale będą rozdane po Europie, bo trudno sobie wyobrazić, aby Hiszpania przegrała z Urugwajem.
Nic tylko żałość i nędza.
Prasa ciągle pisze albo o nowym Prezydencie, albo o jego koledze z Lublina plus nie-koledze, a przyszłym marszałku. Makabra i Ratunku!
Coś widać, że wakacje nie sprzyjają zdrowej polityce, więc pewnie przerzucę się już całkowicie na literaturę piękną.
Przynajmniej choć trochę będzie z tego pożytku, dla mnie, rzecz jasna, oczytam się nieco, uspokoję skołatane nerwy…
A czas wakacyjny spokojnie sobie bez nerwów przepłynie, no, chociaż jakieś pocieszenie…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)