Nie tego „Lecha” oczywiście, który wygrał ostatnio z Juventusem 3:3 (zremisował, czyli zwyciężył, bowiem euforia jaka zapanowała w kraju świadczyłaby o zwycięstwie Poznaniaków).
Trudno też, abym zazdrościł kibicom bojkotującym „Lecha Poznań”, oznaczałoby to swoistą aberrację, bojkotowanie drużyny ligi polskiej, która osiąga sukcesy (jedyna jak na razie, REMIS z JUVE, przypomnę!), nie świadczy raczej o wzniosłym morale. Nawet taki kibic AS Romy, jak ja, cieszy się z tego wyniku, nie tylko dlatego, że Turyn dostał pstryczek w nos, ale że Polacy! czyli Łotysz, czyli MY-Polacy, to myśmy zremisowali!
No więc, nie o tego „Lecha” idzie.
Rzecz jasna zazdroszczę bojkotującym browar dr. K.
Ależ jakie to jest wyzwanie!
Nie pić, jak wspomina red. Piotr Lisiewicz następujących browarów: Lech, Tyskie, Dębowe, Żubr, Pilsner Urquell, Wojak, Grolsch, Miller, Peroni, Redds, Gingers, toć to niemal nierealne!
I kilka lat temu byłoby to dla mnie rzeczywistości niemożliwe, a dziś, aż wstyd się przyznać, dziś również nie jest to dla mnie żadne wyzwanie! A to z tego prostego powodu, że w ogóle nie wlewam w gardło żadnego alkoholu, bom abstynent, no i jak tu przyczynić się dla dobra sprawy? WSTYD!
Ale ciągle szukam pomysłu… na prawe wyrzeczenie.
A skoro już wymieniłem pana red. Lisiewicza, to przesyłam przy okazji pozdrowienia i gratulację za postawę wojowników Kolejorza.
Cóż, Roma mogłaby u Poznaniaków (Poznaniaków z wielkiej litery) w tym sezonie terminować.
Lecz dość na tym, żeby przypadkiem notka nie zmieniła swojego umiejscowienia i nie znalazła się w Tagu: „piłka nożna i tematy wokół”.


Komentarze
Pokaż komentarze