Pierwsze trzy dni maja spedzilem razem z moimi dzieciakami bardzoooo dalekooo od Berlina, troche sluzbowo, gdyz trzeba bylo w piatek dopilnowac interesu, a sobote i niedziele juz calkiem prywatnie. Troche czlowiek odpoczal od S24 i bardzo dobrze.
Jedynie to szkoda, ze dzieciaki musza do szkoly. Gdyby nie to, to posiedzialbym „tam“ sobie troche dluzej. No ale przyjdzie lato. Co sie odwlecze, to nie uciecze.
Szkoda, ze nie moge napisac zbyt wielu szczegółów, cenie swoja anonimowosc, ale pare ogolnych spostrzezen moge napisac.
Impreza, przy ktorej pracowalem, nalezala pod wzgledem wielkosci do srednich – ogladalo to-to, ze trzy i pol tysiaca ludzi (wstep wolny do takiego cos jakby amfiteatru), okolo 300 artystow (przedstawienie operowo-baletowe) i z piecset roznych takich innych. Zarobek dobry, producentem glownym byla duza panstwowa telewizja.
Od momentu przystapienia Polski do UE obserwuje coraz wiekszy udzial artystow, technikow z Polski i to na dosc odpowiedzialnych stanowiskach. Poznalem m.in. mlodego (26 lat) chlopaka, ktory byl asystentem rezysera dzwieku. Ow chlopak skonczyl jakas pomaturalna radiowa szkolke i nikt z jego rocznika sie nigdzie w Polsce nie zalapal. Ow chlopak przez dwa lata pracowal w Polsce jako sprzedawca w sklepie komputerowym, w koncu sie wkurzyl, wyjechal do Wiednia, pobiegal po rozglosniach i malych studiach, szybko znalazl prace, poznal gdzies kogos i robi dla owej duzej panstwowej tv.
Poznalem dziewczyny z baletu i choru, ktore w Polsce nie mialy ani gdzie tanczyc, ani spiewac, wiec powyjezdzaly na jakies castingi, a ze sa utalentowane i pracowite znalazly czego szukaly.
Poznalem kucharza, laureata jakis konkursow, ktory opowiadal, jak polscy restauratorzy (z wysokiej półki) oszukuja klientow na alkoholach, glownie winie, bo Polakowi mozna nalac sikacza, jako Chateau-cos-tam rocznik 57, a dania typu bio zawieraja pelne kolekcje skladnikow „E“.
Bardzo ucieszyl mnie widok dwoch autokarow z Polski, a jeszcze bardziej ucieszyla mnie wiadomosc, ze panstwo przyjechali specjalnie na ow koncert.
Takze, zadomawiamy sie w tej calej Europie na calego. Przypuszczalnie jeszcze z dziesiec lat i Polacy beda naturalnym elementem Europy, takim samym, jak mieszkancy „starej Unii“.
A w poniedzialek bylem juz na Alexanderplatz w Berlinie, gdzie natknalem sie na polska wycieczke nobliwych emerytow, troche narzekali na zimno i deszcz (bylo jakies 14 stopni). Stali przy jednym z wyjsc dworca kolejowo-S+U.
Akurat w tym samym czasie przechodzilo obok kilkoro punkow, w tych swoich kurtkach pikowanych i kolorowych wlosach, na co jeden ze starszych panow zareagowal slowami: „Kaczory tez sa glupie, mialy wladze, trzeba bylo pozamykac te granice, a tak, to jeszcze troche i cala ta hołota przylezie do nas“.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)