Okrutna prawda jest taka, ze projekt "kataryna" wlasnie sie skonczyl. No coz: czasem sie w zyciu wygrywa, a czasem przegrywa. Tym razem wygral Dziennik - i nawet jakies ewentualne korzystne dla pani wyroki sadowe owego zwyciestwa Dziennikowi nie odbiora.
Pani potyczka z Dziennikiem jest dowodem, ze swiat nie poddaje sie naszym o nim wyobrazeniom, ze to co jest moralne dla nas, nie musi byc moralnym dla innych i odwrotnie - nie ma jednej jedynej uniwersalnej moralnosci.
Swiat, prosze pani, zamieszkuja ludzie z krwi i kosci - to nie sa jeno "obiekty", ktore tak czy inaczej opisujemy. To, ze ktos w koncu pania zdemaskuje, to byla tylko kwestia czasu, a nie zasad.
Przyroda nie znosi prozni, a anonimowa "kataryna" swoja bezpardonowa i radykalna ocena rzeczywistosci, taka proznie zaczela wokol siebie tworzyc - proznie niewiedzy: kto to jest "kataryna".
Prosze wybaczyc, ale naiwnoscia jest przekonanie, ze zdemaskowanie "kataryny" jest jakims niemoralnym, godnym potepienia czynem. Rozwiazywanie zagadek, to odwieczna rozrywka ludzkosci - i nic nie jest w stanie tego zmienic.
Pozdrawiam
L.L.Leming
----------------------------------------
P.S.
To nie jest tekst ani w obronie Dziennika, ani w obronie Kataryny.
Uczuciowo sprawa Dziennik-Kataryna jest mi calkowicie obojetna, gdyz tak w zasadzie to nie ma zadnej sprawy Dziennik-Kataryna. Ot taki news typu "ciele o dwoch glowach".
Za kilkanascie tygodni nikt o tym nie bedzie juz mowil.
23
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)