30
BLOG
Zabawa się skończyła, pozostał wstyd.
Jest taka scena w filmie Mike Hodges’a „Squaring the Circle“ (W. Brytania,1984): mamy rok 1980, sierpień, prywatka u Macieja Szczepańskiego. Dzwoni telefon, pan Maciej przechodzi do sypialni „na górze“, chwilę rozmawia, po czym zasępia się. Po chwili przychodzi jakaś panienka i prosi by zszedł na dół, do gości, gdyż zaczyna się zabawa, a pan Maciej na to: „Zabawa się własnie skończyła“.
Tak się mi ta scena jakoś tak sama przypomniała nazajutrz po zwyciestwie Obamy, a wczorajsza gala dość wyraźnie to wrażenie „końca zabawy“ z PiSem i panem Lechem Kaczyńskim, jako wodzirejami, ugruntowało.
Jak to mówią: nieszczęścia chodzą parami. I tak w przypadku PiSu, najpierw Obama, którego zwycięstwo obaliło pisowski mit o pisowskiej Ameryce, potem Wielka Gala w pustawej sali przy akompaniamencie rodzimych chałturników.
I być może cieszyłbym się z upadku owych „jedynych-sprawiedliwych-prawdziwych-Polaków-patriotów“, gdyby nie to, że swoim upadkiem ośmieszają moją Ojczyznę.
Idiotyczne komentarze o „upadku cywilizacji“, „prezydentach-wydmuszkach“, „czarnym rasizmie“ itd., wypowiadane przez grupę ludzi, którzy parę dni później wystawiają koszmarną tandetę na cześć najważniejszego dla wszystkich Polaków Narodowego Święta.
Ostatni tydzień przyniósł więc panu prezydentowi i piso-prawicy jeno żenadę i śmiech, znaczy: wstyd. Wstyd – którym niestety musimy się dzielić wszyscy.
Kto wie, może ten wstyd jest Polakom potrzebny? Może własnie teraz dotrze do wszystkich tych, którzy uważają PiS i Kaczyńskich za mniejsze zło, że to jednak wielkie zło jest. Że jeszcze kilka lat pisowskich „popisów” i na gali z okazji setnej rocznicy będzie siedziało jeno paru skłóconych Polaków, a przygrywać będzie im brat cioci Genii na keyboardzie.
Predator


Komentarze
Pokaż komentarze (4)