O filmie Edwarda Zwicka „Defiance“ napisano już sporo, nie będę więc go streszczał, ani porownywał z rzeczywistoscią na bazie ktorej powstał.
Problem w tym, ze my Polacy znowu mamy problem: jak odnieść sie do filmu i jego twórców, znaczy: prawica problemu nie ma – film należy zbojkotowac, nie dopuścić do wyswietlania w polskich kinach, a i należałoby twórcom filmu wytoczyc proces za obraze Narodu Polskiego.
Są tez głosy, by stworzyc jakiś kontr-film (np. dokumentalny), w ktorym przedstawionoby jak to na tej Bialorusi faktycznie wszystko wyglądało.
Jeszcze inni twierdza, ze film jest nieszkodliwą opowieścią o bohaterstwie i walce ludzi o przetrwanie, więc mozna przejść nad nim do porządku dziennego – nic się nie stało.
Protesty na modłę prawacką uważam za chybione, a nawet szkodliwe, gdyż protestowanie dla protestowania nigdy nigdzie nic nie dało, a często wręcz przeciwnie, znaczy: przynosiło skutek przeciwny zamiarom protestujących.
Pewnej czesci Polakow wydaje się, że film ten ma w świecie jakies znaczenie propagandowo-historyczne. Tymczasem żadnego takiego znaczenia nie ma – jest to film jedynie o bohaterstwie i woli przetrwania, z silnymi akcentami antywojennymi.
To, że tworcy obrazu pominęli konflikt polsko-sowiecko-żydowski wynika z faktu, że film jest po prostu nie o tym – „Defiance“ nie jest filmem historycznym, cała fabuła to jeden wielki pic na wode, to troche taki „Rambo“ czyli niby coś takiego było, ale nie tak jak pokazano.
Także wielkie nasze polskie protesty, są i będą bez sensu, gdyż będą sprzeciwem wobec tego czego w filmie nie ma i filmu w ogole nie dotyczy. Tymbardziej, ze przeciętny widz europejski i amerykanski (i nie tylko) nie ma pojecia ani o geografii i historii tych ziem, ani o strukturach narodowościowych i wynikajacych z nich komplikacjach społecznych, znaczy w ogóle o niczym, co w jakikolwiek sposob dotyczy konfliktu polsko-sowiecko-żydowskiego na terenach Bialorusi podczas II WS – więc co i komu chcemy swoim sprzeciwem czy bojkotem, czy straszeniem sądami udowodnić?
Dlatego tez dobrze by było, gdyby publiczna telewizja polska wysiliła się trochę i zrobiła taki mniej więcej 60-90 minutowy dokument na ten temat – oczywiscie maksymalnie obiektywny i atrakcyjny, tak by chętnie zakupily go chociażby telewizje europejskie.
Zresztą uważam za wielki propagandowy błąd, brak produkcji dokumentalnych i fabularnych dotyczących ostatnich dwustu lat historii Polski. To że takich filmow nie ma tłumaczy sie często brakiem funduszy – a to bzdura jest: na dobrą produkcję pieniądze sie zawsze znajdą.
I w Europie, i w USA sa producenci, ktorym jest ganz egal w jakim kraju na swiecie zainwestuja – tylko, że jest jeden warunek: musi istniec wysokie prawdopodobienstwo, że pieniądze się zwrócą, znaczy: trzeba im przedstawic taki scenariusz, co by im szczęki poopadały.
A to mozna zrobic. Znam m.in. taką spółkę producencką holendersko-niemiecką finansująca produkcje telewizyjne tak do 2-3 milionow €, a głównie robią takie różne bzdety za 200-700 tys.
Ostatnio jednak przyjechal do nich jakis nikomu nieznany Czech, czy Slowak i dali mu pięć baniek na jakis cykl o zwierzętach morskich, czy w ogóle wodnych (nie pamietam) z wyjątkiem ryb. Filmu jeszcze nie ma, a oni sprzedali juz go kilkunastu stacjom.
Znaczy: gadanie o braku pieniędzy to bzdura jest. Najprawdopodobniej w Polsce nie ma takiej ekipy, ktora zdolna byłaby do zaplanowania i wykonania dobrej produkcji.
Także moi mili panstwo – pretensje o „Defiance“ to my Polacy możemy mieć jedynie do siebie, a protestować powinnismy przeciwko amatorszczyźnie naszych rodzimych tworcow i niekompetencji naszych instytucji twórczych, co jednak uwazam za malo wykonalne w kraju, w którym wielki koncert dla gości z całego świata wykonują trzeciej klasy szansoniści, a „Dolina Nicości“ jest arcydziełem.
Predator vel L.L.Leming
51
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)