6 obserwujących
42 notki
63k odsłony
1516 odsłon

17 września - To nie była wojna według znanych zasad europejskic

Wykop Skomentuj4

17 września 1939 roku granicę Polsko-Sowiecką na całej jej długości przekroczyło 466 516 żołnierzy Armii Czerwonej i ponad 5500 czołgów i wozów pancernych tworzących dwa fronty wojenne, na ich drodze stanęło około 12 tysięcy żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza rozlokowanych w 190 strażnicach dozorujących ponad 1400 kilometrowego odcinka granicy z ZSRR. Stosunek sił tak nieprawdopodobny, tak irracjonalny, że trudno uwierzyć, że miał miejsce naprawdę.

Uważając przekroczenie granicy przez bolszewików za napad na Rzeczpospolitą, nie zważając na sytuację polityczną i wojenną na zachodzie, w dniu 17 IX 1939 roku w poczuciu honoru wybrali walkę w miejsce poddania się”.

Wniosek dotyczący wyróżnienia dowódców strażnic Korpusu Ochrony Pogranicza.

Kraj narodowej mitologii

Kresy Wschodnie były potocznym określeniem ziem II Rzeczpospolitej położonych na wschód od rzeki Bug za tzw. liną Curzona.

Gdy zachodnia część państwa polskiego przedstawiała się jako etnicznie jednolita, z rozwiniętą infrastrukturą oraz miastami i ich mieszkańcami aspirujących do miana zachodnioeuropejskich, to kraj rozciągający się za tą liną przedstawiał obraz etnicznego i kulturowego chaosu, komunikacyjnego pustkowia, nad którym królowały kręte i głębokie jary Dniestru, w których wiedźma Hopryna więziła Helenę Kurcewiczównę, wybrankę Skrzetuskiego, bezkresne  mokradła i bagna Polesia z bosymi Poleszukami, którzy określając się mianem „tutejszych” byli w istocie bezpaństwowcami, po wileńskie pojezierza zaczarowane przez Mickiewicza w balladach.

Był to kraj, w którym Polacy urzeczywistniali odwieczne marzenie o mocarstwowości, o czym świadczyły niezdobyte twierdze Zbaraża czy Trębowoli oraz zubożałe ale dumne gniazda rodowe kultywujące sarmackie tradycje w Związkach Szlachty Zagrodowej.

Żywioł Polski odbił cywilizacyjne piętno na tych terenach wznosząc metropolie na miano europejskich jak Lwów czy Wilno oraz dziesiątki mniejszych, jednak były to wyspy otoczone obcym a często wrogim i nieufnym żywiołem, którego stosunek ukształtowany był przez setki lat krwawych zmagań o dominację nad tym kulturowo-cywilizacyjnym tyglem.

Jak przed wiekami odległe i osamotnione stanice rozsiane na rubieżach Wielkiej Rzeczpospolitej świadczyły o cywilizacyjnej potędze, tak w tragicznym wrześniu 1939 roku żołnierze trwający na swych posterunkach w strażnicach KOP dawali świadectwo trwania polskiej państwowości i nienaruszalności granicy wschodniej.

Jak by na przekór temu, o świcie 17 dnia wojny z Niemcami Armia Czerwona w swej ogromnej masie przekroczyła granicę z II Rzeczpospolitą, uznając Polską państwowość za upadłą a przez to uznając za nieważne wszelkie traktaty z nią zawarte.

Pogranicze w ogniu

Począwszy od godziny 3.00 17 września 1939 roku jednostki Armii Czerwonej i Wojsk Ochrony Pogranicza NKWD zaczęły przekraczać granicę. Większość strażnic KOP zostało zaskoczonych agresją. Czujność polskich pograniczników uśpiły częste „rajdy” grup dywersyjno-sabotażowych inspirowanych przez ZSRR, z którymi walka była niemal codziennością i wpisała się w schemat służby w jednostkach KOP-u.

Tymczasem zamiast tradycyjnych już „odskoków” na teren ZSRR, wrogie jednostki zaczęły zajmować wsie i miasteczka pogranicza, wdzierając się w głąb terytorium państwa.

Gdy rozdzwoniły się w strażnicach telefony informujące o zajmowaniu kolejnych osad przez Armię Czerwoną, często było już za późno na zdecydowaną reakcję. Strażnice, których załogi składały się z drużyn liczących sobie po 10-12 żołnierzy, były szczelnie otaczane przez sowieckie kompanie strzeleckie liczące sobie setki czerwonoarmistów. W tych warunkach trudno było myśleć o przebijaniu się, pozostawała beznadziejna obrona. Zdarzały się jednak przypadki gdy dowódcy strażnic poświęcali się biorąc na siebie cały nieprzyjacielski ogień, by ich podkomendni mogli wycofać się na kolejne linie obrony.

Często łączność telefoniczna strażnic była uprzednio przerywana tak, że ich załogi były mordowane w czasie snu bezszelestnymi rzutami granatów. Jednak przeważająca część strażnic podejmowała walkę, która w obliczu totalnego zaskoczenia przez nawet kilkaset liczniejszego wroga uzbrojonego w artylerię i broń pancerną, trwała przeciętnie od 10 min do 2 godzin zaciętej wymiany ognia kończącego się zwykle rzezią obrońców. Sowieci nie przestrzegali żadnych międzynarodowych umów i nie honorowali „żołnierskiego słowa”. Pojęcie to było obce ich cywilizacji. Poddający się żołnierze KOPu, którzy stawiali jakikolwiek opór, byli bezceremonialnie mordowani, dotyczyło to zwłaszcza oficerów. Nie była to wojna według znanych zasad europejskich. Na terytorium Polski wtargnął turański wschód, któremu obce jest miłosierdzie dla pokonanych.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura