Mimo głowic atomowych, dywizji pancernych, rakiet balistycznych, setek tysięcy policjantów i prawie milionowej armii TW: róznych Szczarańskich, Różyczek z tradycją KPP, mimo Katynia i Katynia2, TVN i Gaziety, idziemy w stronę niepodległości. Po drodze mijamy szydzących z Krzyża i niepodległości, z wiary i nadziei, przedstawiających naszą miłość jako zboczenie. Słyszymy głośne: "Mohery na stos - uwolnić Barabasza!". Mijamy biedaków podkreślających swoje bogactwo i wagę, wymachujących ukradzionymi koncesjami, wyłudzonymi pozwoleniami i kupionymi tytułami.
Mamy piękny dzień pierwszego maja 2011 roku. Uśmiechamy się i my....
Artukuł o zapominanym i oczernianym bohaterze: http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/306861,ja-zaba-niedokonczona-historia-jednej-maskirowki


Komentarze
Pokaż komentarze (1)