Są takie dni, w których wszystko się wali: umówione spotkania nie dochodzą do skutku, zarobione pieniądze nie wpływają na konto, luźna i bardzo szeroka droga jest zakorkowana a wieloletni przyjaciel myli Ciebie z Leszkiem Moczulskim albo innym osobnikiem nieposiadającym statusu pokrzywdzonego w IPN.
Dziś u znajomych oglądałem TVN: wolterowskie szczuje siedziały i pokazując swoje rozjaśnione uzębienie prosto z Medicover zastanawiały się jakie to medykamenty bierze Jarosław Kaczyński po śmierci rodziny. Zamurowało mnie. Początkowo przyszedł mi do głowy dowcip o szczycie bezczelności. Po chwili dotarło do mnie, że to oni mają rację. Jarosław Kaczyński musi brać jakieś pigułki i ustalenie tego, co bierze, jest baardzo, ale to bardzo ważne. To priorytet.
Jednocześnie dostałem smsem pytanie o radę, jakiej mógłbym udzielić w kampanii wyborczej: co zrobić, aby wygrać wybory?
Musimy za wszelką cenę dowiedzieć się, jakie pigułki bierze Jarosław Kaczyński, a następnie domagać się od wszystkich, którzy mają znaczenie w tym państwie, aby brali takie same.
Artukuł o zapominanym i oczernianym bohaterze: http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/306861,ja-zaba-niedokonczona-historia-jednej-maskirowki
DO KINA: http://tomasz.sokolewicz.salon24.pl/304871,niepokonani-film-o-wolnosci
Komentarze
Pokaż komentarze (6)