Od dzisiaj mamy nowego Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2015 roku. To Jarosław Aleksander Kaczyński. Decyzję o kandydowaniu podjął jak mówił pod wpływem próśb i błagań członków partii i sympatyków. Chciałoby się powiedzieć: Nie chcę, ale muszę.
Co się odwlecze to nie uciecze, pomyślał prezes Jarosław Kaczyński który był przyparty do muru z jednej strony przez Zbigniewa Ziobrę który ogłosił, że może być jedynym kandydatem prawicy na Prezydenta, z drugiej strony przez aparat partyjny który wiedział że tylko jej szef jest w stanie pociągnąć i zmobilizować elektorat.
Bo kto inny mógł by być kandydatem na Prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości? Błaszczak? Brudziński? Szydło? Lipiński? Kuchciński? Żaden z tych kandydatów raczej nie miał by szans ze Zbigniewem Ziobro.
Przegrana kandydata PiS z kandydatem Solidarnej Polski, była by wizerunkową porażką przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi które odbędą się po prezydenckich. Ziobro mógłby niebezpiecznie dla PiS-u wyrosnąć na lidera prawej strony, co znacznie zwiększyłoby jego szanse w walce o miejsca w parlamencie. Pełen obaw pisowski aparat partyjny widząc niebezpieczeństwo takiego scenariusza musiał zacząć działać.
A wszystko zaczęło się całkiem niewinnie. Prezes udzielił w lutym dużego wywiadu "Super Expresowi", i jak to już przystało na prezesa, zawsze musi powiedzieć trochę więcej niż trzeba. I powiedział całkiem szczerze, że prezydentura go nie interesuje i nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich w 2015 roku. Chciałby natomiast zostać premierem.
Później gdy Ziobro z Kurskim skorzystali z okazji, ogłaszając że Ziobro zamierza startować, kombinowano w PiS-ie jak odkręcić to wszystko. Wycofanie się prezesa z tej deklaracji, po raz kolejny pokazało by jego chwiejność a podtrzymanie to oddanie pola Ziobrze i jego partii.
Prezes wiedząc, że nie może odkładać tego w nieskończoność ogłosił, że w końcu jednak będzie kandydować, o dziwo! ogłosił to w TVN24 a więc według zwolenników PiS tubie propagandowej rządu.
Jedno jest natomiast pewne ani Jarosław Kaczyński ani też Zbigniew Ziobro nie zostanie Prezydentem RP w 2015 roku. Celem prezesa jest tylko i wyłącznie zatrzymanie elektoratu przy sobie i swojej partii, a nikt inny w PiS-ie poza nim tak nie konsoliduje tego elektoratu jak on. Inna sprawa to, gdyby PiS wystawił kogoś innego, taka osoba mogłaby niebezpiecznie wyrosnąć na lidera a zarazem konkurenta. Na coś takiego prezes nigdy nie pozwoli.



Komentarze
Pokaż komentarze (80)