Wtorek 10 kwietnia 2012 roku minął. Czas płynie dalej. Jednak dla niektórych, ta wczorajsza rocznica nie była czasem refleksji, pamięci o zmarłych. Była natomiast okazją do wiecowania, insynuacji i zbijania kapitału politycznego.
Dlaczego chociaż na ten jeden, jedyny dzień nie zachowają spokoju, powagi? Dlaczego dzielą zamiast łączyć? Co im szkodziło spotkać się razem ze wszystkimi na Powązkach i pomodlić się za ofiary? Czy jest to tak trudne, tak skomplikowane?
Ale przecież doskonale wiadomo, że nie oto chodzi. Nie ma znaczenia pamięć o ofiarach. Ważniejsza jest polityka, na dodatek ta jej najgorsza odmiana: insynuacyjna i dzieląca. Czy są dla nich jakieś granice których nie przekroczą? A to wszystko w dzień po Świętach Wielkanocnych...
Jak wyglądało w ten dzień Krakowskie Przedmieście? Krzyż, święty symbol chrześcijaństwa użyty po raz kolejny do polityki, marsze z pochodniami, wulgarne transparenty, apel poległych tak jakby to co się wydarzyło to była bitwa lub wojna a nie katastrofa lotnicza, wiece polityczne, skandowanie na cześć swojego przywódcy, obrażanie innych. I wiele, wiele innych smutnych rzeczy które nie mają nic wspólnego ze wspominaniem ofiar tej tragedii.
To wszystko tak smuci. Wykorzystywanie tragedii do celów partyjnych. Zawłaszczanie symboli religijnych i wiary do polityki. A to wszystko tylko po to, aby zaspokoić własne wygórowane ambicje i zrealizować zamierzone cele polityczne.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)