Czy partia zwana Prawo i Sprawiedliwość, jej członkowie a przede wszystkim jej lider Jarosław Kaczyński mają jakieś zahamowania? Czy są jakieś granice obłudy, zakłamania, hipokryzji których nie przekroczyli? Czy aby ten samochód nie za mocno się rozpędził? Może ktoś im musi pomóc odróżnić gaz od hamulca?
Krzykacze pisowscy nie mogą przepuścić żadnej okazji, aby zaistnieć ze swoimi absurdami. Z jednej strony mówią o zagrożeniu dla demokracji, tymczasem mówią co im się podoba, swoim charakterystycznym kłamliwo-insynuacyjnym tonem. Są wszędzie w telewizji, radiu, gazetach. Nikt im niczego nie zabrania. Korzystają w pełni z demokracji w kraju, w którym rzekomo ta demokracja jest zagrożona.
Krakowskie Przedmieście, 10 kwietnia tego roku. Wyjątkowo ponury i żenujący obraz. Scena ustawiona dla przemówień politycznych, krzyż, święty symbol wiary chrześcijańskiej użyty jako oprawa dla tego festynu, marsze, wulgarne transparenty, obrażanie dziennikarzy, skandowanie na cześć swojego wodza, odśpiewanie "Sto, lat". Czy to wszystko miało coś wspólnego ze wspominaniem ofiar katastrofy smoleńskiej? NIC. Dla nich tego dnia liczyło się tylko hasło: Polityka jest najważniejsza lub Partia jest najważniejsza. Nic więcej.
Szukanie prawdy o Smoleńsku, jak to nazywają, to jest dopiero jazda bez trzymanki. Ilość teorii i absurdów jaka została wymyślona, sugerowanie zamachu, dwóch wybuchów. Ale w takim razie po co chcą dalej szukać "prawdy" skoro już wszystko wiedzą? Póki co wiedzą, że jest to niezły materiał na konferencje prasowe, artykuły, audycje. Czyli mówiąc w skrócie lansowanie się do woli.
Celnie określił tę obłudę premier podczas piątkowego przemówienia w Sejmie:
Z coraz większym zdumieniem patrzyliśmy na tych, dla których katastrofa smoleńska i pamięć o zmarłych jest przede wszystkim polityczną drogą do domniemanego zwycięstwa w przyszłości.
Na dodatek jeszcze ta uchwała, w której PiS domaga się zwrotu wraku Tupolewa. Jej fragment mówi sam za siebie:
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się do władz Federacji Rosyjskiej, [...] Przedstawiciele polskich władz nie podejmują zdecydowanych kroków prawnych
A więc PiS chciał się poskarżyć władzom Rosji, obcego mocarstwa, że państwo polskie źle działa! Jest taka zasada że swoje brudy pierzemy u siebie, a nie wywlekamy je na zewnątrz ku uciesze innych państw. Szkoda, że PiS tę zasadę chciał złamać.
Tak na koniec, dzisiejsza myśl niejakiego Girzyńskiego Zbigniewa:
Kolaborantem Moskwy i zdrajcą jest premier Donald Tusk
Co jeszcze wymyślą, żeby zaszokować? Jak daleko się posuną w swojej hipokryzji? Na bezczelnych insynuacjach nie dojedziecie do zwycięstwa. Mimo, że nie macie hamulców w swoim samochodzie, taki hamulec mają wyborcy podczas głosowania w postaci kartki wyborczej.



Komentarze
Pokaż komentarze (80)