Wróg Ludu
GazetaPolska
285 obserwujących
871 notek
1701k odsłon
  439   1

Homo kremlus

Kiedy kluby „Gazety Polskiej” organizowały pierwszy marsz w proteście przeciwko rosyjskiej inwazji na Ukrainę, pojawiły się stare okrzyki z czasów walki z komuną: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!... Pasowało, ale jakoś nie do końca. Wprawdzie Putin wywodzi się z sedna czerwonej hołoty, czyli sowieckiej bezpieki, lecz dzisiejsza Rosja to jednak nie tylko komuniści. To suma wszystkich zbrodniczych tradycji imperialnych Moskwy – od czasu inwazji Mongołów, przez psychopatów typu Iwan Groźny i Romanowów, aż do Rosji czerwonej i Putina. Przerwy w mordowaniu wynikały na ogół ze słabości tego państwa. Kiedy zebrało siły, napadało, grabiło i dokonywało masowych zbrodni. Wielu uważnych obserwatorów życia Rosji zauważyło, że oprócz psychopatycznych przywódców ta struktura wyhodowała również specyficznego człowieka. W czasach komunizmu ochrzczono go homo sovieticus. Człowiek sowiecki miał zbliżone potrzeby do człowieka znanego w pozostałej części świata. Musiał jeść, pić (w tym przypadku: szczególnie dużo), uprawiać seks itd. Część ludzi sowieckich czytała literaturę i słuchała muzyki. Co więc ich wyróżniało? Bezkrytyczny stosunek do moskiewskiej władzy. Obowiązującą ideologią wcale nie był komunizm jako taki, bo ideowych komunistów Lenin, a później Stalin kazali dla porządku rozwalić. Co nie oznacza oczywiście, że byli oni aniołkami, lecz obydwu satrapom nie o komunizm chodziło. Moskwa zarządziła, że jej rozkazy miały być opakowane w komunistyczną ideologię, a to, jak się do tego dostosować, to problem poddanych. Czasem nie było to łatwe, bo centrala potrafiła zmieniać zdanie, polecenia wydawano sprzeczne i wyjątkowo często bez sensu. Do zastosowania takiego bełkotu w życiu niezbędne stało się narzędzie metodologiczne w wykonaniu marksistowskim – dialektyka (wmawiano, że to z Hegla) i oczywiście jeszcze więcej alkoholu. Dało radę. Podstawowe twierdzenia nauki okazywały się nieważne, gdy Moskwie nie pasowały. To wszystko podlano ksenofobicznym sosem nadczłowieka sowieckiego – w domyśle pozostali jako niepełni ludzie, byli do wyrżnięcia.

Moskwa, wraz z bankructwem systemu komunistycznego, odrzuciła też formalne cechy homo sovieticusa. Ale cechy faktyczne pozostały. Tylko teraz po prostu zamiast owijać wszystko w czerwone barwy, owinięto w barwy kremlowskie. Ma być jak Moskwa każe, i już.

W zasadzie nic nowego. Ciekawym problemem jest jednak ekspansja człowieka kremlowskiego poza granice Rosji. Człowiek kremlowski poza Rosją jest mieszańcem, czyli nie przyjmuje wprost całej tamtejszej ideologii, lecz jej istotne cechy. Do nich należy przekonanie na przykład o tym, że Rosja nie odpowiada za II wojnę światową, nie pomagała prześladować Żydów, nie ponosi odpowiedzialności za ostatnie trzydzieści lat mordów dokonywanych na swoich sąsiadach itd. Nie kocha Moskwy, ale ulega jej wpływom.

Homo kremlus mieszaniec ufa takim przesłaniom rosyjskiej propagandy jak to, że wszystkie szczepionki na covid są podejrzane, oczywiście poza rosyjskim Sputnikiem. Homo kremlus mieszaniec od 2014 roku dostrzega jako podstawowy problem ludzkości ukraiński nacjonalizm. Brzydzi się też zepsuciem Zachodu i przeciwstawia mu zdrowe społeczeństwo rosyjskie. Bo żołnierz, który gwałci kilkuletnie dziecko albo jego matkę, każąc mu na to patrzeć, to jednak przedstawiciel zdrowego moralnie narodu. Zdrowa jest też Cerkiew moskiewska, którą kieruje agent KGB popierający zbrodnie...

Tfu...

W związku ze zmianą, jaka zaszła na Wschodzie, wprowadziłem do naszych demonstracji zmodyfikowane hasło: „Raz sierpem, raz młotem kremlowską hołotę!


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" n4. 17; data: 27.04.2022.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka