Wróg Ludu
GazetaPolska
285 obserwujących
877 notek
1703k odsłony
  72   0

Wojna wygrana, tylko czy pokój też?

Rosja poniosła już trzecią wielką klęskę na Ukrainie. Po kluczowej w historii nie tylko obydwu walczących państw, lecz także całego kontynentu bitwie pod Kijowem, w której „niezwyciężona” armia rosyjska poniosła największą klęskę od 1920 roku, przyszła przegrana pod Charkowem, która uniemożliwiła oderwanie całego Donbasu. Teraz Rosjanie oddali Chersoń, unikając utraty kolejnej armii. Porażka pod Chersoniem uniemożliwia Rosji zablokowanie Ukrainie dostępu do Morza Czarnego. Ciągle jeszcze Moskwa kontroluje znaczne tereny Ukrainy, ale o dużo mniej strategicznym znaczeniu niż to, co zamierzała zdobyć. Ich utrzymanie będzie bardzo trudne i niewiele daje. W zamian za to Rosjanie stracili około 100 tys. zabitych i ciężko rannych żołnierzy, setki tysięcy młodych mężczyzn uciekło z kraju, a tysiące firm trwale wycofało się z państwa Putina. Sankcje powoli rozkładają gospodarkę Federacji Rosyjskiej, zabierając każdego dnia nadzieję na powrót do normalnego życia. Według analityków Rosja w rozwoju gospodarczym cofnęła się o dekadę. Oficjalne 4–5 proc. spadku PKB nie oddaje skali prawdziwej katastrofy. Gdyby Rosja natychmiast zakończyła wojnę, uratowałaby prawdo- podobnie integralność Federacji i w ciągu 10–20 lat powróciła do poziomu rozwoju sprzed konfliktu. Oznaczałoby to jednak przyznanie się do całkowitej klęski i wywołania bezsensownego starcia. Dla Putina i jego otoczenia może to być trudne do przełknięcia, a nawet trudne do przeżycia. Moskwa, nie mogąc przynajmniej na razie wygrać tej wojny, musi sobie kupić czas. Dla realizacji tego celu powinna znaleźć sposób na nakłonienie Kijowa do przerwania walk. Po mordach w Buczy, Izumie, Mariupolu i wielu innych miejscach nikt odpowiedzialny za państwo ukraińskie nie jest w stanie przekonać swoich rodaków do podarowania choćby częściowego sukcesu Putinowi. Dlatego Kreml chce użyć do nacisku na Kijów zachodnich stolic. Straszenie bronią atomową służy zwiększeniu presji. Dla uwiarygodnienia gróźb Moskwa gotowa była użyć niewielkiego ładunku nuklearnego. Strategicznie jednak to by jej nic nie przyniosło. Za to reakcja USA na taki wariant była dla Moskwy poważnym ostrzeżeniem. Waszyngton zapowiedział odpowiedź o charakterze militarnym, czyli włączenie się do wojny po stronie Ukrainy. Równolegle ze straszeniem bronią jądrową, Moskwa zaczęła wysyłać coraz więcej sygnałów o gotowości do rozmów. Widać, że nie pozostają one bez echa, bo Kijów już zrezygnował z żądania ustąpienia Putina. To nawet zrozumiałe, bo trudno rozmawiać z kimś, kogo nie uznaje się za przywódcę. Ale trzeba wyznaczyć jasny kres żądań Moskwy. Nie może to być naruszenie suwerenności państw i zgoda na przesuwanie granic. Nie można też zamykać oczu na ludobójstwo. Wycofanie się Kremla z aspiracji do ingerowania w życie sąsiadów oraz rozstrzygania konfliktów na drodze militarnej musi być podstawowym warunkiem zawarcia porozumienia. Jeżeli Zachód pójdzie dalej, to ta wojna zostanie zamrożona, ale wkrótce wybuchnie o wiele większa, która będzie się rozgrywała na całym świecie.


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 46; data: 16.11.2022.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale