285 obserwujących
727 notek
1586k odsłon
85 odsłon

To zależy dokładnie od nas

Wykop Skomentuj2

 Podstawowym celem zjednoczonej prawicy w tych wyborach jest zdobycie takiej reprezentacji, by utrzymać samodzielne rządy. Tak czy inaczej oznacza to, że trzeba uzyskać większe poparcie niż w poprzednich wyborach. Bez takiego poparcia Polska będzie skazana na nieprawdopodobny chaos i próbę likwidacji tego, co udało się zrobić przez ostatnie cztery lata. Absolutnie nie wierzmy w zapewnienia o utrzymaniu programów socjalnych przez obecną opozycję. Nawet PiS będzie musiał wytężać wszystkie siły, by to zrobić. PO otacza się takimi ekonomistami, którzy nawet przy najlepszej woli nie są w stanie ściągnąć tyle pieniędzy. Zupełnie zabawne jest nawoływanie przez PO i „Gazetę Wyborczą” do przywrócenia demokracji. Skoro nie ma demokracji, po co idą na wybory? Działacze PiS w przeciwieństwie do niektórych poprzedników nigdy nie posuwali się do masowych nadużyć wyborczych. Teraz istnieje obawa, że jeżeli opozycja obejmie władzę, szwindle wrócą na jeszcze większą skalę. Będą chcieli zabetonować swoje umocowanie, gdy gospodarka zacznie im się sypać. Tak jak używali prokuratury i służb specjalnych wobec dziennikarzy, tak będą używać jeszcze bardziej bezczelnie.
Możemy stracić dorobek czterech lat i cały nasz wysiłek zostanie zmarnotrawiony. Dlatego należy iść na wybory i głosować. Należy nakłaniać swoją rodzinę, przyjaciół, kolegów w pracy. Wykorzystajmy nasze telefony i maile. Owe magiczne 43–44 procent, które dają pewność utrzymania obecnej ekipy, są dzisiaj w sondażach po prostu na granicy uzyskania przez PiS. Historia nigdy nie toczy się w jednym kierunku i zarówno dobry, jak i zły jej obrót jest możliwy. Budzimy się w rzeczywistości, która wczoraj wydawała się czasem nierealna, a ta zastana staje się nieraz przerażająco oczywista. Ale pretensje wtedy należy mieć przede wszystkim do siebie.
Chodzi nie tylko o to, by zmobilizować siebie i znajomych. Równie ważne jest to, by nie rozpraszać głosów. Nawet gdyby były dwa PiS-y i było dwóch identycznych Kaczyńskich, należy głosować na tę partię, która ma większe szanse. Pomijam fakt, że Kukiz z PSL i Konfederacja bardzo mocno różnią się od PiS. Sama ordynacja powoduje, że głos oddany na większego jest dużo bardziej efektywny. Cztery procent dla Konfederacji nie da ani jednego mandatu, te same cztery procent dodane PiS-owi to od kilkunastu nawet do kilkudziesięciu mandatów więcej. Przekroczenie przez Konfederację progu oznacza przyznanie jej najwyżej kilku mandatów. Czyli to nie zwiększa, lecz zmniejsza szanse na prawicowy rząd. Tak działa obecna ordynacja. Można jej nie lubić, ale taka jest i taka będzie w najbliższą niedzielę.
Nie piszę tego, by Państwa straszyć, ale rolą publicysty jest opowiedzenie o rzeczywistości tak, jak ona jego zdaniem wygląda. Nic nie jest pewne poza tym, co sami Państwo zdecydują. Mądrze wybierzcie i pomóżcie innym mądrze wybrać. W polityce nie wygrywa się ani przegrywa wszystkiego. Tym razem stracić możemy bardzo, bardzo dużo. Największe koszty poniosą polskie państwo i ci, o których ono wreszcie się upomniało.
W razie zwycięstwa zyskamy za to wszyscy, może poza oligarchią III RP. Ale ta do 2015 roku już się dostatecznie obłowiła.
Od środy będziemy kolportować specjalny dodatek do naszego tygodnika: „Gazeta Polska przed wyborami”. Chcemy wyjaśnić, dlaczego te wybory są takie ważne i co może się po nich wydarzyć. Bezpłatny dodatek w nakładzie 2 milionów egzemplarzy będzie rozdawany przez kluby „GP” i wolontariuszy w całej Polsce.   


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 41; data: 09.10.2019.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka