TomciaPaluch TomciaPaluch
1002
BLOG

Za politykę gazową PiS zapłaciliśmy dodatkowo 1 mld $

TomciaPaluch TomciaPaluch Polityka Obserwuj notkę 18

 

Pomówmy o faktach a nie o mrzonkach:

….

W zamian za przedłużenie do 2010 r. kontraktu na dostawy 2,8 mld m sześc. rocznie, strona polska zgodziła się płacić o 10 proc. wyższe ceny za gaz z kontraktu jamalskiego (zaspokajający ponad połowę polskich potrzeb). To oznacza, że już do tej pory – wskutek decyzji pisowskiego rządu – zapłaciliśmy dodatkowo Gazpromowi ok. 1 mld dol.

 

Na tym jednak nasze kłopoty się nie skończyły, bo w styczniu 2009 r., 12 miesięcy przed wygaśnięciem kontraktu, Ros UkrEnergo przerwało niespodziewanie dostawy gazu do Polski i znikło z rynku. Był to uboczny efekt ubiegłorocznej wielkiej wojny gazowej między Rosją a Ukrainą, której skutki odczuła spora część Europy. Wynikiem zawartego wówczas porozumienia między obu państwami była eliminacja z biznesu spółki, która została stworzona z przyczyn polityczno-ekonomicznych. Rosjanie ani Ukraińcy nie przejęli się eksportowymi zobowiązaniami RosUkrEnergo. Na lodzie została nie tylko Polska, ale i Węgry, którym spółka ta dostarczała ok. 20 proc. gazu.

 

Mityczne gazociągi

 

Od roku trwa dramatyczna walka, by załatać wyrwę w naszym bilansie gazowym. – I tak mieliśmy sporo szczęścia, że zbiegło się to ze spowolnieniem gospodarczym. W 2009 r. zapotrzebowanie na gaz spadło o miliard metrów sześciennych. Inaczej nie wiem, jak byśmy sobie poradzili – wyjaśnia prezes PGNiG Michał Szubski.

 

Gdybyśmy mieli połączenia gazociągowe na zachodniej granicy, moglibyśmy łatwo sprowadzić gaz od dowolnego dostawcy. Towaru nie brakuje, bo kryzys wywołał spadek jego zużycia. Ale my, poza rurą koło Zgorzelca, którą i tak już płynie gaz z Niemiec, innych połączeń nie mamy. A moglibyśmy mieć, gdyby rząd PiS zaraz po objęciu władzy nie zablokował przygotowanej przez PGNiG i niemiecką spółkę VNG budowy łącznika gazowego. Główny energetyczny ideolog tej partii Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa energetycznego, uznał, że taki łącznik – zwany fachowo interkonektorem – będzie konkurencją dla pomysłów dywersyfikacyjnych PiS: budowy gazoportu, czyli morskiego terminala do importu gazu skroplonego (LNG), oraz podmorskich gazociągów z Danii i Norwegii. Efekt jest taki, że budowa gazoportu dopiero się zaczyna. Pierwsze statki z LNG (o który też nie było łatwo) przypłyną z Kataru za cztery lata. Mityczne podmorskie gazociągi nie powstaną, bo nie są nimi zainteresowani Duńczycy ani Norwegowie.

….

http://www.polityka.pl/rynek/gospodarka/1502735,1,skad-wziac-gaz.read

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka