Pomimo bunczucznych zapowiedzi Donalda O'Tuska rychlego sformowania najlepszego w powojennych dziejach Polski rzadu, sprawy nie ida jak nalezy. Przystawka PSL nie daje sie schrupac bez odpowiednio duzej "popitki" w postaci stolkow i stanowisk a sam Pawlak, jako w pelni swiadomy i uksztaltowany, polityczny fagas PO doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze prawo glosu ma do czasu powolania rzadu. Potem bedzie bedzie musial siedziec cicho, bo za pazucha PO bedzie zawsze straszak w postaci wyposzczonych az do bolu towarzyszy z LiDu.
Aby urzeczywistnic choc czesc z zapowiedzianych cudow Donald O'Tusk musi skompletowac odpowiednio cudowna, lub jak kto woli cudaczna, ekipe. Chwilowo z uporem maniaka lansuje kandydature R. Sikorskiego na ministra spraw zagranicznych. Dlaczego to robi? Pewnie przyzwyczail sie do stanu permanentnej kampanii wyborczej i dalej robi wszystko aby dokopac Kaczynskim. Wygral duza bitwe z Jaroslawem, wiec teraz przyszla kolej na Lecha. Swoja droga to ciekawostka, ze sposrod 38 milionowego spoleczenstwa nie mozna wybrac jakiegos DYPLOMATOLKA z prawdziwego zdarzenia, choc tu najodpowiedniejszym i jedynie slusznym kandydatem wydaje sie byc PROFESOR Bartoszewski.
Rownie waznym stanowiskiem w przyszlym CUDOWNYM, platformersko-wiesniackim rzadzie jest rzecznik. Musi byc to czlowiek ideowy, obyty w kontaktach z mediami, dodatkowo przystojny i wygadany. Na rzeczniku rzadu bedzie spoczywala odpowiedzialnosc sprzedawania gawiedzi chudej mizerii jako cudownego dania, czyli kreowania byle jakich osiagniec jako zapowiedzianych cudow gospodarczych. Tutaj najlepszym z mozliwych kandydatow jest Tomasz Lis, ktory wraz ze swoja najnowsza malzonka ma dodatkowy atut w postaci bycia przesladowanym w IVRP przez rezym kaczystowski. Jego kombatancka karta i wieloletnia dzialalnosc kryptopolityczna, to najlepsze swiadectwo kwalifikacji.
I byloby pieknie gdyby nie polityczne (przydenckie?) ambicje pana Lisa. Tutaj zarty sie koncza, bo kazdy, nawet tylko potencjalny pretendent do prezydenckiego stolka staje sie automatycznie najwiekszym wrogiem Donalda O'Tuska. Wielce prawdopodobne mogloby byc, iz zlaknione cudow spoleczenstwo zaczeloby, wobec ich permanentnego braku, odwracac sie od osoby premiera i zaczac palac coraz wieksza sympatia do czarujacego rzecznika a do tego dopuscic nie mozna.
Wybory prezydenckie coraz blizej.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)