lendos lendos
66
BLOG

Cnotliwa kurtyzana. Rzecz o dziennikarstwie niezaleznym.

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 0
Cnotliwa kurtyzana. Rzecz o dziennikarstwie niezaleznym. Procesowi globalizacji wspolczesnego Swiata towarzyszy nieodlacznie jego powszechna macdonaldyzacja (prosze nie doszukiwac sie tutaj aluzyjnej zlosliwosci wobec projektu budowania Irlandii 2.0 oraz osoby premiera Donalda Tuska). Trzeba uczciwie dodac, ze nie jest zjawisko nowe w historii ludzkosci. Kazdy jeden schylkowy (dekadencki) okres w dziejach ludzkiego gatunku charakteryzowal sie globalizacja (zwana tez czasem akumulacja kapitalu) i macdonaldyzacja (upadek obyczajow, masowe upowszechnienie glupoty i zabobonu). Czasy wspolczesne roznia sie tylko skala oraz zastosowaniem nowoczesnych srodkow (transport miedzynarodowy, telekomunikacja, New Age). Upadek religii, tradycji, kultury, edukacji sprzyja i powoduje jednoczesnie (dodatnie sprzezenie zwrotne) staczanie sie wielkich mas ludzkich w coraz wieksza nedze zarowno intelektualna, jak i moralna. Globalny motloch nie potrzebuje juz wiecej myslec, poniewaz robia to za niego koncesjonowane media, ktore podaja gotowa do polkniecia, przemielona i odpowiednio przyprawiona ideologicznie, propagandowa papke (lub jak kto woli syntetyczny kleik na wodzie z mozgu), w efekcie czego ta ponowoczesna tluszcza potrafi tylko glosno krzyczec, zupelnie tak jak glupie mewy z filmu "Gdzie jest Nemo?", daj! daj! daj! I dostaje to, czego chce i potrzebuje. Marna, bez smaku (lub z jego nadmiarem w postaci wzmacaniacza, glutaminianu sodu), za to wysokokaloryczna (a przy tym wielce niezdrowa) zywnosc oraz rozrywke lekka, latwa i przyjemna a przede wszystkim nie angazujaca bolesnego procesu myslenia. W starozytnym Rzymie bylo podobnie. Owczesny tlum tez domagal sie chleba i igrzysk, za co plodzil panom owczesnego swiata kolejne szeregi zolnierzy - legionistow. W czasach, kiedy wiekszosc radosnie (slowo ostatnio "na czasie") i beztrosko nurza sie w prostej konsumpcji, szalenie modne staje sie wyroznienie sie sposrod tlumu. Jedni, dzieki przyrodzonemu talentowi i wlasnej pracy wybijaja sie z niego sami, inni, z racji swych watlych mozliwosci towarzyszacych, karmionemu od dziecinstwa, poczuciu wlasnej wartosci, staraja sie isc na skroty biorac udzial w popularnych teledurniejach, starszych bratach itp. Stad caly zalew spiewaczek bez glosu i talentu, za to z powiekszonym do granic mozliwosci medycyny kosmetycznej oraz smiesznosci biustem, brylujacych na salonach ordynusow, ktorych chamstwo, oblesnosc i rynsztokowe zachowanie uchodza z przejawy oryginalnosci i dobrego stylu, cale stada niemoralnych autorytetow moralnych i niedouczonych ekspertow od wszystkiego. Takze wsrod dziennikarzy mediow wszelakich panuje moda na wyroznienie sie z tlumu kolezanek i kolegow po fachu. Najbardziej nobilituje przynaleznosc do grupy dziennikarzy niezaleznych. Pewien znany i popularny bloger byl gotow nawet ryzykowac utrate zdrowia lub zycia, umawiajac sie na ustawke z innym blogerem ze znacznie wyzszej kategorii wagowej, po tym jak ten drugi zasugerowal mu puszcznie oczka do kaczystowskiej wladzy, co mogloby podwazyc jego niezaleznosc. W kwestii tzw. niezaleznosci jest sie o co bic. Oprocz splendoru, tytul 'niezalezny' daje dodatkowo prawo do krytyki tych 'zaleznych' (rezymowych lub opozycyjnych) i dodatkowo czyni kazda, skierowana pod swoim adresem krytyke, w 'oczywiscie oczywisty' sposob bezzasadna. Od zarania dziejow prasa a potem i media elektroniczne byly zwiazane z biznesem (ogloszenia) i wladza (organ propagandowy) ba! slowo organ umieszczany byl czesto w naglowku, jako wyroznik przynaleznosci ideowej. We wspolczesnym swiecie wiele pojec utracilo swoj sens a inne zostaly przedefiniowane. Prawde miesza sie z falszem, dobro ze zlem, katow myli z ofiarami, normalnosc z dewiacja. Jezeli przyjmiemy, ze prostytutka traci cnote dopiero przy 7 lub 77 kliencie (kto zna Biblie, ten wie o co chodzi) to rzeczywiscie okreslenie 'dziennikarstwo niezalezne' ma racje bytu. W pierwotnej wersji tekst konczyl sie wiersz wyzej. Napisalem go wczoraj wieczorem a po przespanej nocy postanowilem dopisac to i owo. Moim zamiarem nie jest przyrownanie uczciwego zawodu dziennikarza z podla profesja prostytutki ale raczej wykazanie absurdalnosci pojecia 'dziennikarstwa niezaleznego', rownie niedorzecznego co 'cnotliwosc prostytutki'. Swiat polityki, wielkiego biznesu, kultury czesto bywa plugawy i niemoralny a to wlasnie on jest miejscem pracy dziennikarzy. A to, czy ktos wybierze rzetelne informowanie albo oportunistyczna propagande, to jest juz jego osobisty wybor i ... redaktora naczelnego.
lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka