Do napisania niniejszego tekstu sklonil mnie ostatni wybryk niejakiego pana Biedronia, ktory chce propagowac dewiacje seksualne w szkolach, na co ja bedac rodzicem zgodzic sie nie moge i absolutnie nie chce. Uwazam takze, iz wielce niedemokratyczne jest narzucanie pogladow niewielkiej grupki osob, zmagajacych sie ze swoja wstydliwa przypadloscia, zdrowej wiekszosci.
Narodzinom pierwszego dziecka w Polsce towarzysza zawsze gratulacje, powinszowania, cieple slowa i poklepywanie po ramieniu. Przy drugim dziecku reakcje zmieniaja sie w zdziwienie, gratulacje nabieraja charakteru kurtuazyjnego oraz pojawiaja sie pytania: dleczego tak szybko? lub fundamentalne: po co wam drugie dziecko? Przy trzecim dziecku usmiechy sa zazwyczaj podszyte politowaniem i na porzadku dziennym sa komentarze o nieumiejetnosci radzenia sobie „z tymi sprawami”. Malo kto dopusza mozliwosc, ze liczna rodzina jest efektem swiadomego wyboru rodzicow a nie tak zwanych niekontrolowanych „wpadek”. Przy czwartym dziecku w rodzinie, do ojca czestokroc przyklejana jest, przez zyczliwe inaczej otoczenie, latka „dziecioroba”. Owszem, jest tez spora grupa dzieci, ktory przychodza na swiat w srodowiskach patologicznych, w sposob zupelnie przypadkowy i niezamierzony. Nie usprawiedliwia to w zaden sposob do klasyfikowania ogolu rodzin wielodzietnych do kategorii patologicznych, nadawania im miana „wyludzaczy zasilkow” i traktowania jako balast dla budzetu panstwa.
Znajac efekty wieloletniej dzialalnosci politycznej obecnego premiera i osob z jego srodowiska, nie spodziewalem sie, ze umiesci on rozwiazanie problemu zapasci demograficznej Polski, na liscie priorytetow swojego rzadu. Przyznam szczerze, ze bede z uwaga obserwowal dzialania rzadu w tej materii i przyklasne kazdemu sensownemu, wdrozonemu rozwiazaniu, poprawiajacemu istniejacy obecnie stan rzeczy.
Nie ma ani jednego kraju na swiecie, w ktorym kwestia zabezpieczenia egzystencji emerytow pozostawalaby w rekach ich samych. Historycznie rzecz ujmujac, nigdy tak tez nie bylo, aby ludzie mogli zgromadzi przez swoje zycie majatek, gwarantujacy godziwe zycie na starosc. Istanial w prawdzie (istnieje tez i dzisiaj) pewien niewielki margines osob, ktore mogly same postarac sie o swoj byt. Reszta byla zdana na laske swych rodzin. Jesli ktos mial liczna, to mial szanse na dobre warunki zycia. Jesli nie, pozostalo tulanie sie po dalszych krewnych lub zebry. W spoleczenstwie industrialnym, stosunki spoleczne ulegly zmianie, zwiazki rodzinne zostaly poluzowane i to, co kiedys bylo gwarantowane przez milosc, wdziecznosc i poczucie odpowiedzialnosci mlodszych pokolen, wzgledem starszych, znalazlo sie w rekach panstwa i urzednikow. W koncowym efekcie wszyscy pracujacy skladaja sie na rzecz emerytow i rencistow a panstwo zajmuje sie dystrybucja srodkow (marnotrawiac przy tym duza ich czesc na obsluge aparatu biurokratycznego). System funkcjonuje dosc wydolnie do czasu, kiedy ilosc pracujacych jest wieksza niz przebywajacych na emeryturze i ich obciazenie z tego tytulu jest do zniesienia. Jesli jednak spoleczenstwo zaczyna sie starzec, natychmiast pojawia sie problem finansowania emerytur. Konieczne staja sie subwencje i dotacje (co jest tylko inna forma obciazenia pracujacych podatnikow).
Wychowanie dzieci jest trudem i poswieceniem, ktorego nie jest w stanie docenic ktos, kto wlasnych dzieci nie posiada. Rodzice rodzin wielodzietnych biora na siebie najwiekszy trud, takze ekonomiczny, zapewnienia krajowi rowoju w przyszlosci oraz stabilnosci systemu emerytalnego. Wychowanie dzieci odbywa sie w domu, w szkole, w Kosciele. Wazne jest aby od malego wpajac dzieciom szacunek dla rodziny, promowac ja i uczyc odpowiedzialnosci i altruizmu. Propagowanie zboczen w szkolach nie sluzy tym celom, przeciwnie, stanowic moze zrodlo zgorszenia i wczesnej demoralizacji najmlodszych. Dlatego tez, nalezy zdecydowanie sprzeciwiac sie wszelakim panom Biedroniom i innym, ktorzy sami dzieci nie maja, ktorzy w zlej wierze chca demoralizowac nasze dzieci – niszczyc nasza przyszlosc.



Komentarze
Pokaż komentarze (96)