lendos lendos
53
BLOG

Zabij Bestię!

lendos lendos Polityka Obserwuj notkę 10

W dniu wczorajszym, moj stary znajomy, maniak internetowy (dla mnie osobiscie jest on wyrocznia – klucznikiem i przwodnikiem po pakietowym swiecie IP), uprzejmie doniosl mi, iz po sieci krazy od niedawna nowa gra, scislej nowy epizod oparty na engine gry Quake3. Tytul jest sugestywny, trojczlonowy: „Kill the Beast! President evil. 666th floor.”  

Tworcy, sami okreslajacy sie jako Outcast Progressive Group, zadali sobie niemalo trudu, aby z pietyzmem odtworzyc kilka kwartalow wspolczesnej Warszawy (nie wylaczajac smutnych przechodniow i pieskow robiacych wesolo kupke, na srodku chodnika, obecnych na drugim planie), zachwyca dbalosc o szczegoly i pomyslowosc tekstur. Akcja zaczyna sie przed skladem broni, przy ulicy Czerskiej. Realna siedziba Agory zostala wirtualnie  zamieniona na potezny bunkier (drewniane elementy dekoracyjne, zastapiono np. grubymi, stalowymi plytami pancernymi, noszacymi liczne slady atakowania). Nie jest to juz redakcja sensu stricte a baza rebeliantow. Sceneria wnetrz utrzymana jest w tonacji czarno-czerwonej, z wyspreyowanymi ikonami Che i poblaklymi plakatami z Hero - Bartoszewskim w moro, gestem dloni przywolujacym potencjalnych ochotnikow, do wstapienia w szeregi zbrojne demokratycznej rebelii. Po sprawdzniu personal ID (kilka prostych pytan – kluczy, od odpowiedzi na ktore, zalezy wielkosc przyznanego nam kredytu na zakup sprzetu), przewodnik zabiera nas do podziemi, gdzie stara serwerownia zostala zamieniona na magazyn. Sprzedawca jest zasuszony, starszy czlowiek, ktory z profesjonalizmem graniczacym ze sztuka, opowiada o wskazanym przez nas rodzaju taniej, lub drogiej broni i pomaga nam w jej wyborze (bledny wybor moze skazac nasza misje na niepowodzenie). Tutaj gleboki uklon w strone anonimowych autorow. Galeria broni jest imponujaca. Wyjatkowo zgrabne, nabijane roznymi artefaktami palki, noze, miecze, pily mechaniczne, pistolety maszynowe, bazooki, granaty, miny p.piechotne, wreszcie napalm, agent orange a nawet zubozony uran w butelkch PET. Tylko Putin ma wieksza kolekcje w swoim Ermitage. Gdy juz zakupimy mordercze zabawki, jestesmy sprowadzani do kanalow, gdzie zaczyna sie przedsionek piekla na ziemi. Idziemy zanurzeni po kolana w ludzkich ekskrementach i odpadach szpitalnych, po ktorych plywaja zmasakrowane ludzkie ciala, stanowiace zer dla szczurow i innej fantastycznej gadziny, obdarzonej twarzami poslow PiS obecnej kadencji. Najbardziej niebezpieczna i podstepna jest kreatura z twarza poslanki... nie, nie powiem bo jeszcze sie obrazi a ja odbiore innym uzytkownikom „przyjemnosc” z grania. Gdy juz przejdziemy przez kanaly (nie jest to proste, dobrym graczom zajmuje przecietnie jakies trzy do czterech godzin) mamy szanse wyjsc na zewnatrz, w okolice palacu prezydenckiego. Nie mozna uwierzyc wlasnym oczom. Pomnik ksiecia Poniatowskiego zamieniony zostal na oltarz ofiarny, na ktorym bestia dosiada dwuglowego smoka. Stopnie oltarza ociekaja krzepnaca, swieza krwia a dokola nas walaja sie porzucone bezladnie ciala ofiar. Glowy nieszczesnikow albo stanowia zwienczenie rogow bestii, przechodzacych przez oczodoly oskalpowanych czerepow, albo nanizane byle jak na petle z drutu kolczastego, tworza cos na ksztalt krwawej kolii „zdobiacej” jej szyje. Sam palac przypomina nieco stylizowana piramide Aztecka, mroczna, spowita mgla i pokryta dzungla trujacych roslin. Nastroj grozy poteguje ponura muzyka (przywodzi na mysl tworczosc rodzimych zespolow black metalowych). U podstawy piramidy - palacu widnieje male, ciemne wejscie (w postaci odwroconego krzyza egipskiego), po przekroczeniu ktorego zaczyna sie cos, przy czym to, co widzielismy w kanalach, jest tak lagodne i niewinne jak program „Piatek z Pankracym”. Tylko najlepsi gracze (z tych co to nie skrewia i nigdy nie wymiekaja), po okolo 2 dniach walki (jest do czego strzelac i w co tluc bez opamietania), moga dotrzec do tytulowego 666th floor (choc az tylu „leveli” nie ma), gdzie na rzymskim, zlotym lozu, otoczona naloznicami spoczywa odziana w purpurowy bisior bestia o twarzy...tak... Kogo? Domyslcie sie sami.  Screeny ze sceny zabijania bestii (bynajmniej nie bezbronnej i nieruchawej jak to sie moze komus wydawac), to kulminacja przemocy, apoteoza okrucienstwa i orgia zlego smaku. Czegos takiego jeszcze, jak zyje, nie widzialem.

Jesli dysponuje sie komputerem obslugujacym najnowsza wersje directX, to obraz grozy i rozpaczy jest jeszcze bardziej porazajacy. Szacunek dla kunsztu grafikow i informatykow zaangazowanych w projekt, jednak uwazam, ze swoim dzielem przekroczyli wszelkie normy dyskusji politycznej a rozpowszechnianie tego w Internecie graniczy z poczuciem dobrego smaku lub jest zgola przestepstwem. 

Mam nadzieje, ze odpowiednie sluzby dobiora sie autorom gierki rychlo do skory a niezawisly sedzia wydajac wyrok, szybko wskaze im wlascie kierunki rozwijania ich, niewatpliwie wielkiego, talentu. Niestety, ludzie majacy nadzieje, sa czesto kreowani na glupcow, wiec w tym konkretnym przypadku, znajdzie sie z pewnoscia wielu obroncow wolnosci slowa i swobodnej tworczosci, ktorzy nie pozwola, aby autorom tego „dziela” spadl chociaz jeden wlos z glowy.

lendos
O mnie lendos

Cenię sobie szczerych ludzi i prawdziwych przyjaciół. Lubię włoską kuchnię, szwajcarskie sery, polskie ogórki kiszone oraz czarny humor. Jestem miłośnikiem muzyki klasycznej, głosu Barbary Hendricks, oraz motocyklistą. Jestem wierzącym Chrześcijaninem wyznania rzymskokatolickiego a przy tym poszukującym sceptykiem. Zamieszkuję na stałe w Szwajcarii - mojej drugiej ojczyźnie z wyboru. Piszę (chwilowo do szuflady) mini powieści. Udzielam się społecznie. Czasem coś opublikuję w prasie polonijnej. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka