Torishiba Torishiba
54
BLOG

I... nic się nie zmieniło

Torishiba Torishiba Polityka Obserwuj notkę 5

Wybraliśmy Prezydenta RP. Nie darzę B. Komorowskiego sympatią, czemu dawałem już wyraz na tym blogu. Nie darzę też sympatią pozostałych kandydatów, którym się nie powiodło. W sumie to nikogo za bardzo nie lubię.

Przyznam, że śmieszą mnie nieco (choć też tumanią i przestraszają - parafrazując Wieszcza) reakcje niektórych osób na wynik wyborczy. Jedni chcą słać protesty do PKW, bo nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej (choć kiedy był po temu czas to ledwie Lepper mówił, że się powinno i zdaje się również Morawiecki, a pozostali mówili tylko, że to dodatkowych 90 dni wykonywania obowiązków Prezydenta przez Marszałka Sejmu i brak Prezydenta). Śmieszy mnie to mówienie, że choć przegraliśmy, to wygraliśmy. No i oczywiście moralne zwycięstwo. Rozumiem teksty o świetnym wyniku, choć moim zdaniem bardziej znaczący jest wynik z pierwszej, niż z drugiej tury - bo to on pokazuje ile osób poparło kandydata mając szeroki wybór, przy czym należałoby również wziąć pod uwagę kwestię wpajania ludziom chorej teorii o "marnowaniu" głosu nierozerwalnie związanej z sondażami.

Ale to, co mnie dziwi najbardziej, to kwesti zachowania tej części elektorów jednej, bądź drugiej opcji, która teraz, po wyborach, nadal obrzuca się jakimiś słowami, które mają być obraźliwe i mają deprecjonować przeciwnika. Nie rozumiem tych zwolenników B. Komorowskiego, którzy nadal kopią po kostkach "kaczystów" - co za chwała z pokonania karła, mizernego człowieczyny, osoby małej, mściwej, pamiętliwej, niezdolnej do wzniesienia się ponad swoje małostkowe ambicje (bo takie zdanie osoby te mają o J. Kaczyńskim)? I nie rozumiem zwolenników J. Kaczyńskiego, którzy widzą w B. Komorowskim niesamodzielnego idiotę, który nie potrafi niczego zrobić dobrze, którego żona jest brzydka, a on sam jest tylko dzieciorobem dla którego płodzenie dzieci jest jedynym powodem do dumy - bo przecież taki właśnie przeciwnik pokonał J. Kaczyńskiego, a skoro jest taki kiepski, to jak kiepski jest ten, który mu uległ?

Może jestem staroświecki, ale uważam, że pokonanego przeciwnika nie powinno się lżyć (no, chyba, że to sprawa bardzo osobista i mamy taką potrzebę, żeby dodatkowo komuś dokopać, ale to wyjątki od reguły), bo to chwały nie przynosi, a zawsze lepiej powiedzieć, że pokonało się kogoś wybitnego, niż kogoś, kto jest do niczego. I nie powinno się, będąc przegranym, mówić lekceważąco o zwycięzcy, bo przecież dalece większą ujmą jest bycie pobitym przez nijakiego tępaka, który sam ledwie łyżką do gęby trafia, niż przez kogoś, o kim ma się dobre mniemanie.

Wiem, że zaraz ktoś powie, że to sztaby, że media i w ogóle. W tej kampanii nie zauważyłem, żeby dwaj główni kandydaci byli w mediach jakoś różnie traktowani. Owszem, pozostali byli przez media olewani. Szanse dla tych dwóch były podobne. W wyborach też szli łeb w łeb (co było widać nawet przy liczeniu głosów). Jeden musiał przegrać, a drugi wygrać. Co zdecydowało? Myślę, że po części wcześniejszy wizerunek J. Kaczyńskiego i brak wiary w to, że się zmienił tak naprawdę. Po części też to, że są wakacje, sporo osób wyjechało, nie wszystkim chciało się iść na wybory. Może też pogoda, bo 4 lipca 2010 r. był niezły upał i pewnie było sporo osób, które zostały w domu z tego powodu. Jakiekolwiek były tego powody - wygrał B. Komorowski.

Jakim Prezydentem będzie B. Komorowski - nie wiem. Ale nie mam specjalnie wysokich oczekiwań. Mam nadzieję, że lepszym będzie Prezydentem, niż jest Marszałkiem Sejmu. W sumie życzę sobie i Polsce, żeby był lepszy. W końcu, skoro już jest Prezydentem i marne szanse, że nie będzie nim do końca kadencji - niech będzie Prezydentem, którego historia nie będzie wspominała z obrzydzeniem.

Torishiba
O mnie Torishiba

Lubię spokój, nie cierpię chamstwa i hałaśliwych ludzi. Cenię dobrze zmrożoną czystą wódkę pitą w dobrym towarzystwie i mam poglądy nieprzystające do naszej sceny politycznej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka