Torishiba Torishiba
44
BLOG

"Smutno mnie jest (...)"

Torishiba Torishiba Polityka Obserwuj notkę 2

Te wyrwane oczywiście z kontekstu słowa Nelly Rokity z którejś z konwencji wyborczych PiS doskonale oddają mój stan ducha związany z naszą sceną polityczną.

Wczoraj przyszły premier Tusk "przeprosił" obecnego Prezydenta RP. Szczerze powiedziawszy olałbym takie przeprosiny. "Nie wiem za co, ale dla świętego spokoju powiem przepraszam, jeśli to ma być warunek do dalszej rozmowy" - tak dla mnie brzmiało to, co pan Tusk powiedział. Powinien powiedzieć, że nie ma za co przepraszać, albo że przeprosi, kiedy sie dowie za co, albo po prostu przeprosić i nic do tego nie dodawać.

Ale, żeby nikt nie pomyślał, że Tusk jest w tej sytuacji jedynym winnym dodam, że wszystko to wygląda jak scena z życia małżeńskiego:

- Kochanie, co się stało - mówi on

- Nic. - mówi ona (i od razu wiadomo, że jednak coś)

- Powiedz, bo widzę że jednak coś jest nie tak - mówi on

- jak nie wiesz, to ci nie powiem - odpowiada ona (choć jaka w tym logika? - gdyby wiedział, to ona nie musiałaby mu mówić).

I tak w koło Macieju. Ktoś tu powinien pokazać ,że jest dorosły i że jest mężem stanu, a nie obaj (a właściwie we trzech, bo Jarosław Kaczyński też w tym uczestniczy) zachowują się jak dzieci.

- Nie rozmawiam z nim dopóki mnie nie przeprosi - pokazuje swoją postawą Prezydent RP i (podobno) mąż stanu

- Niech ci będzie, przepraszam, chociaż nie wiem za co - odpowiada przyszły premier RP i człowiek, który (podobno) chce pogodzić Polaków i zasypać rowy, które powstały w ciągu ostatnich 2 lat.

I "smutno mnie jest", że takie dzieci, które nie potrafią sobie normalnie podać ręki na zgodę będą rządzić moim krajem. Dobrze, że Prezydent wreszcie się odezwał po wyborach, bo sytuacja robiła sie coraz bardziej niesmaczna. Powinni szybko jakoś się dogadać i razem pojechać na szczyt UE. I oczywiście przynajmniej próbować nie okazywać sobie wrogości i stać razem na uzgodnionych stanowiskach. W środku możemy się gryźć, ale na zewnątrz powinniśmy iść razem. Tyle, że do tego trzeba umieć się dogadywać...

A teraz coś z innej beczki. Właśnie przeczytałem na onecie wypowiedź Joachima Brudzińskiego z dzisiejszego Salonu Politycznego Trójki:

"Polityk PiS-u zaznaczył, że znacznie chętniej usłyszałby od lidera PO garść konkretów w sprawie powstającego rządu, planowanej polityki i obsady stanowisk. - Niech Tusk weźmie się do roboty i zrealizuje obiecywany cud, a nie ukrywa się przed opinią publiczną, by z kolegami z Platformy knuć przed PSL-em jak ich oszwabić - powiedział Joachim Brudziński. Przypomniał, że dwa lata temu Platforma zarzucała jego partii polityczny handel stanowiskami ministerialnymi i wzywała do negocjacji w świetle kamer. - Niech teraz panowie Tusk i Pawlak siądą przed kamerami i pokażą jak się chandryczą o stanowiska - wezwał sekretarz generalny PiS-u."

Szlag mnie trafił. Teraz wiemy przynajmniej, że partie negocjują i że dzielą się stanowiskami. Pan Brudziński zapomniał jak posłowie PiS oferowali stanowiska pani poseł Beger po cichutku, za zamkniętymi drzwiami, dodając jeszcze, że dostanie to stanowisko jak sprawa ucichnie, żeby nie było za dużego szumu tak od razu. Nienawidzę obłudy, a ta wypowiedź jest obłudna. Wszyscy powinni rumienić się ze wstydu na wspomnienie tego, jak minister polskiego Rządu za poparcie polityczne obiecywał spłacanie weksli publicznymi pieniędzmi. I nikt nigdy nie powinien o tym zapomnieć, bo to uwłaczało godności tego państwa. A podział stanowisk w koalicji to normalna sprawa, pod warunkiem, że wszyscy wiedzą, że się odbywa.


 

Torishiba
O mnie Torishiba

Lubię spokój, nie cierpię chamstwa i hałaśliwych ludzi. Cenię dobrze zmrożoną czystą wódkę pitą w dobrym towarzystwie i mam poglądy nieprzystające do naszej sceny politycznej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka