Nie obejrzałem filmu, nie miałem kiedy. Może dzisiaj będę miał to obejrzę na stronach TVN. Uderzyła mnie w związku z tym filmem jedna rzecz. Wiele osób wyrażających pochlebne opinie o tym dokumencie zdaje się zapominać o tym, że jeszcze niedawno w ich wpisach TVN to było zło wcielone, że tylko kłamie i manipuluje i w ogóle. A teraz jakoś o tym nie piszą. O co chodzi? Czy kłamie tylko ten, kto mówi, czy pisze nie po ich myśli? I co z owym głośnym bojkotem mediów? Już zakończony? Czy może jest jakiś haczyk i "generalnie bojkotujemy, chyba że..."?
Przypomina mi to sytuację z sondażami - jak PO w górę, a PiS w dół to są zmanipulowane, zafałszowane i w ogóle nic nie warte. Ale jeśli PO w dół, a PiS w górę to okazuje się, że są w porządku i "wreszcie prawdziwe".
Przeczytałem wpis Pana Bazaka. Można mieć o kimś bardzo dobre zdanie, ale może czasem powinniśmy zachowywać wielkie słowa na nazywanie naprawdę czegoś wielkiego. Rozumiem, że Wildstein to odważny człowiek, że w tamtych czasach się nie ugiął, pokazał charakter, że jego uczciwa postawa zasługuje na aprobatę. Tylko dlaczego od razu bohater narodowy? Nie chcę mu niczego ujmować, ale to krok w kierunku dewaluacji tego pojęcia. Nie chcę, żeby było tak jak ze zdeprecjonowanym przez dziennikarzy określeniem "gwiazda". Kiedyś oznaczało naprawdę kogoś, a teraz "gwiazda" to byle aktorzyna, który wystąpił w kilku odcinkach popularnego serialu. Dobrze jest czasem zachować umiar. Zresztą tak w chwaleniu, jak i karceniu.


Komentarze
Pokaż komentarze