Nieopatrznie obejrzałem wczoraj kawałek programu Doroty Gawryluk na Polsacie. Właściwie to skakałem po kanałach i trafiłem na rozmowę panów Kamińskiego (tego prezydenckiego), Niesiołowskiego, Tymochowicza i jeszcze jednego (jakieś obcobrzmiące nazwisko i obcobrzmiący polski) na temat możliwości stania się (czy też bycia już obecnie) przez Lecha Kaczyńskiego politykiem "w amerykańskim stylu". Generalnie straszne głupoty - Niesiołowski i Kamiński prawie się pienili, Tymochowicz rzucał swoje wystudiowane spojrzenia i próbował swoich "socjotechnicznych" sztuczek na Kamińskim, a ten ostatni raz na jakiś czas wtrącał coś tam na temat odległości L. Kaczyńskiego od "amerykańskości". Generalnie dość jednostronnie prezentowane poglądy (trzech na jednego) i więcej kłocenia się i przerywania sobie, niż merytorycznej dyskusji. Ale nie o tym miało być.
Po dyskusji na temat Prezydenta przyszła bowiem pora na rozmowę o zdradzie narodowej. Otóż w w programie pojawili się (oprócz oczywiście Pani Gawryluk) Michał Żebrowski, Krzysztof Bosak (tenże właśnie z LPR o ile pamiętam) oraz dr Józef Szaniawski. I zaczęło się.
Nikita Michałkow w 2007 r. wyprodukował film, o którym można przeczytać takie oto zdanie pana doktora:
"Niech to będzie powiedziane od razu i jednoznacznie: w ciągu ostatnich dwudziestu lat na ekranach polskich kin nie było dotąd filmu o tak antypolskim charakterze jak rosyjska superprodukcja "Rok 1612". Film zionie wprost nienawiścią do Polski i Polaków, zarazem jest fałszerstwem historycznym, opisującym zupełnie kłamliwie wydarzenia z początku XVII wieku w Rosji. Szczególnie ohydne w filmie jest opluwanie - w przenośni i dosłownie - wiary katolickiej. "Rok 1612" w swej treści i formie nawiązuje do najgorszych wzorów sowieckiej kinematografii, do indoktrynacji i propagandy komunistycznej. Mimo to od jutra wchodzi na ekrany kin w Polsce." (za: http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=96706)
Nie rozumiem jednego - dlaczego pana doktora oburza to, że Rosjanie zrobili film o Rosjanach i dla Rosjan o rosyjskiej wizji historii, a film ten obejrzą (albo już obejrzeli) nie tylko Rosjanie. Do tego pan doktor dość sporo mija się z prawdą pisząc o ogromnych nakładach finansowych - pisze o 20 mln $ - oficjalnie podana została kwota 12 mln $. Różnica niby niewielka, ale 8 mln $ to nie taka znów bagatela.
Pan doktor miał również pretensje, że Polacy w tym filmie palą, mordują i gwałcą, a Rosjanie sa przedstawieni jako biedni, poczciwi i cierpiący pod polskim butem ludzie. A jak według Pana doktora przedstawiono Niemców w "Krzyżakach"? Jak opisał Sienkiewicz Ukraińców w "Ogniem i mieczem"? Przede wszystkim byliśmy tam agresorami - jak przedstawić agresora i okupanta? Poza tym powodem wypędzenia Polaków z Kremla były właśnie okrucieństwa, jakiś się dopuszczali i nawracanie prawosławnej ludności na katolicyzm siłą (czyli tak, jak wcześniej schrystianizowano wiele ludów). Więc w czym problem?
Otóż mam nieodparte wrażenie, że część Polaków oczekuje, że nasza historia bedzie przedstawiana tylko w kontekście naszej martyroligii, naszej szlachetności, naszego pokrzywdzenia i późniejszego zwycięstwa nad nieprawością. Nie dopuszczamy do siebie myśli o tym, że w naszej historii, tak jak w historii chyba każdego kraju, miały miejsce gwałty, królobójstwa, szlachta zdradzała Ojczyznę, prowadziliśmy agresywne wojny, dokonywaliśmy rzezi buntowników, zdradzaliśmy sojuszników. Nie chodzi mi tu o tzw. "odrązawianie" historii, chodzi mi o to, że nie powinniśmy jednak mysleć o tym, że jesteśmy jedynym szlachetnym narodem na świecie. Jak słusznie zauważył wieszcz, jesteśmy jak lawa i (tu już moje dywagacje na temat) może czasem zdarza nam się zrobić coś nie tak, ale w gruncie rzeczy, to nie jestesmy źli.
Najdziwniejsza rzecz związana z "1612" to zarzuty formułowane wobec Michała Żebrowskiego. Że zagrał w antypolskim filmie. W czasie tego wczorajszego programu powiedział jedną ciekawą rzecz. Ten film może jest antypolski, ale jest też antyrosyjski. I tu się z Żebrowskim zgodzę. Rosjanie to w filmie głównie ciemne chłopstwo, które wzorem MacGyvera robi armatę z kawałków grubej skóry i przy wielkiej dozie szcześcia trafia we wrogi skład amunicji (jak załoga Rudego 102 tuż przed forsowaniem Odry, hehe). Na tym tle naprawdę aż chce się patrzeć na Polaków, którzy nie dość, że są nieźle zorganizowani, to jeszcze budzą respekt. I jeszcze husaria... I scena z małą dziewczynką, która na widok husarzy woła do mamy, że jadą aniołowie. Wiem, że jesteśmy w tym filmie źli i okrutni, ale jednak ciesze się, że wreszcie to my przez cały film wygrywamy, żeby przegrać na samym końcu. Wreszcie ktoś robi o nas film, pokazując, że był czas, kiedy to przed nami musiał zginać kark. A że pokazuje nas jako okrutnych najeźdźców? A my pokazujemy najeźdźców inaczej? Czy ktoś jest na tyle naiwny, zeby wierzyć, że polskie wojsko, otoczone chmarą czeladzi nie dopuszczało się żadnych okrucieństw w XVII-wiecznej Rosji? Tym bardziej, że wojna trwała kilka lat i pewnie po obu stronach dochodziło do czynów niezgodnych z naszym pojęciem humanitaryzmu.
Widziałem "1612". Nie jest to film wielki. Fabuła pozostawia sporo do życzenia, jest trochę niedoróbek (Polacy mówią po polsku w sposób chwilami dość dziwny), trochę s-f i fantasy (ta skórzana armata i jednorożec). Mimo to przyjemnie się go oglądało. Przypomniał mi rosyjskie (wtedy "radzieckie") baśnie filmowe, taki gatunek, którego nie ma chyba nigdzie indziej, a który pamiętam z dzieciństwa. Tam też były piękne księżniczki, jednorożce, byli zbóje i dobry, zazwyczaj wywodzący się z ludu bohater, który wygrywał ze złem. Nie wnikam jakie były intencje Federacji Rosyjskiej, która sfinansowała "1612", ale myślę, że Rosjanie nie patrzą na ten film tylko w kontekście jego "antypolskości". Myślę, że w dużej części będą go oglądali także jako baśniową opowieść, o tym jak to zło przegrywa z prostym, ludowym dobrem.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)