"Znam większe przyjemności w życiu, nie zamierzam się spotykać z panią Kruk, szczególnie w tej sytuacji. Wszyscy posłowie są ludźmi dorosłymi, każdy odpowiada sam za siebie. Za posłów odpowiadają też kluby parlamentarne. Klub PiS powinien znaleźć rozwiązanie, które pozwoliłoby na uniknięcie tego rodzaju incydentu w przyszłości" - mówił Bronisław Komorowski na pytanie, czy zamierza sie spotkać z Elżbietą Kruk w związku z jej wybrykiem.
Ja rozumiem, że Pan Marszałek może Pani Kruk nie lubić. Co więcej, uważam, że powinna wylecieć z roboty (choć to niestety raczej niemożliwe w tym przypadku). ale ten tekst o przyjemności w sytuacji, kiedy Pan Komorowski jest pytany o rozmowę z posłanką w związku z wykonywaniem przez nią obowiązków służbowych w stanie, jaki mogliśmy zobaczyć to zwykłe chamstwo. Abstrahując od tego, że Bronisław Komorowski może mieć jakieś żale do Pani Kruk, czy czuć do niej niechęć (sam za nią nie przepadam), ale takie zdanie w ustach jednego z najwyższych rangą oficjeli naszego kraju zakrawa na kpinę. Na kpinę nie tylko ze stanowiska, jakie Pan Komorowski piastuje, ale na kpinę ze społeczeństwa. Bo właśnie, niezależnie od tego, czy mu to sprawia przyjemność, czy też może woli przyjemności inne, Marszałek Sejmu powinien w takiej sytuacji porozmawiać z parlamentarzystą. Choćby po to, aby go zawstydzić, żeby powiedzieć, że skierował wniosek do Komisji Etyki, czy żeby po ludzku dać się wytłumaczyć. Tymczasem Pan Marszałek postanowił błysnąć niezbyt wysokich lotów dowcipem. Słoma wyszła z butów, bucowatość pokonała powagę miejsca i stanowiska.
Nie pochwalam tego, co Pani Kruk zrobiła. Tak jak nie pochwalam, a raczej potępiam każde podobne zachowanie naszych przedstawicieli. I Kwaśniewskiego, z jego golenią i Filipinami, i Wójcika z jego pseudotrzeźwością, i wreszcie Panią Kruk z jej bezczelnym "proszę mnie zbadać alkomatem". Wstyd mi za tych ludzi. Ale nie usprawiedliwia to wcale chamstwa Marszałka Sejmu, który mając okazję wykazać się kulturą, pokazać poziom, pokazał, że rzeczywiście Wersal się skończył. A mógł to rozegrać zupełnie inaczej. Mimo wszystko Pani Kruk jest kobietą i choćby z tej racji powinien jej okazać choć elementarny szacunek, bo to w końcu cecha naszej kultury, którą jakże często podkreślamy. Ale przecież należywymagać tylko od innych (co zresztą mieliśmy okazję zobaczyć na posiedzeniu Sejmu, kiedy prezydencki minister uraził panią minister z rządu). Co ciekawe, znany z ostrych i często mało kulturalnych wypowiedzi poseł Niesiołowski tym razem zachował wiele umiaru w swojej wypowiedzi. Może osoby, które zazwyczaj go atakują, będą w stanie to docenić. Chyba warto, bo nieczęsto występuje sytuacja, w której Pan Niesiołowski odpuszcza mogąc dokopać.
Niezależnie od finału całej historii, mam nadzieję, że ktoś wreszcie ukróci nieco poselskie rozpasanie. Bo kiedy pijany w pracy jest lekarz, czy kierowca, to wszyscy politycy grzmią, biadają, jojczą i potępiają. A kiedy pijany jest polityk "na służbie", to wtedy "swoi" go bronią, a gromy i potępienie nadchodzi tylko od tych "innych". A powinni grzmieć wszyscy. Niezależnie od opcji politycznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)