Tanya Valko, polska orientalistka i pisarka, mieszkająca w tym kraju przez 13 lat, autorka kilku popularnonaukowych książek o Libii i powieści o krajach arabskich, w tym bestsellerowej "Arabskiej sagi" tak opisywała sytuację w Libii za rządów pułkownika Kadafiego. Przywileje obywateli Libii przed obaleniem pułkownika Kaddafiego:
1) brak rachunków za prąd i za wodę, które były darmowe dla wszystkich obywateli;
2) brak oprocentowania pożyczek; banki w Libii były państwowe, pożyczki były prawnie zagwarantowane dla wszystkich;
3) dotacje państwowe na mieszkania dla młodych małżeństw;
4) książeczka rodzinna, na którą małżeństwa kupowały za symboliczną kwotę sprzęt gospodarstwa domowego, a wszystkie środki czyszczące i chemiczne były również dotowane;
5) bezpłatna edukacja i opieka zdrowotna;
6) wysokie becikowe i wyprawka dla dziecka za darmo.
Valko podkreślała też, że wszystkie produkty dziecięce począwszy od odżywek, mleka w proszku po pampersy były dotowane.
Rząd pułkownika Kaddafiego ustanawiał liczne stypendia dla studentów, w tym do Polski, gdzie w latach 70 i 80 tych student dostawał comiesięczne stypendium w wysokości 500 dolarów, darmowe mieszkanie oraz ubezpieczenie zdrowotne. Dziewczęta libijskie miały pełny dostęp do edukacji, w tym również były objęte programem stypendialnym – opisuje, zaznaczając, że "dzięki temu jedna czwarta Libijczyków posiada uniwersyteckie wykształcenie".
Libijczycy, którzy chcieli zostać rolnikami, otrzymywali ziemię, budynki gospodarcze, sprzęt, nasiona, żywy inwentarz za darmo. Również przepiękne farmy, w tym te wybudowane przez Poznański Kombinat Budowlany w górach Gharianu i okolicy. Jeśli Libijczyk potrzebował skomplikowanego zabiegu medycznego, rząd fundował mu wyjazd zagraniczny i w całości pokrywał przelot, leczenie i rekonwalescencję - wyliczała pisarka.
Kaddafi przeprowadził największy na świecie projekt irygacji, Great Manmade River (Wielka Sztuczna Rzeka) w celu zapewnienia dostaw wody pustynnemu krajowi - kończy Valko.
A jak jest obecnie? Przykro to powiedzieć, ale Libia jest dzisiaj jednym z najbardziej niebezpiecznych krajów arabskich. To właśnie z wybrzeży Libii wypływa na prymitywnych łodziach i pontonach setki tysięcy imigrantów z Afryki Subsaharyjskiej.
Czy można temu zaradzić? Jest jeden, jedyny sposób wzorowany na Australii. Przechwyconych u wybrzezy południowej Europy imigrantów umieszczać w barkach desantowych i odsyłać tam, skąd przypłynęli. Czy na takie rozwiązanie pójdzie lewacko liberalna Europa? Szczerze wątpię.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)