1-go grudnia 2009 roku w Polsce, wszedł w życie traktat konstytucyjny Unii Europejskiej, powołując to 500 milionowe odnowione Imperium Romanum do życia.
Na jego szczycie dla niepoznaki zasiadły nikomu nie znane persony, negocjatorzy, zdolni do kompromisu pomiędzy potęgami narodowymi zawodowi przemawiacze – oportuniści. Zrobiono tak, żeby poszczególne państwa nie mogły już powrócić do nacjonalizmów, charakteryzujących zaprzeszłą krwawą epokę mordów XIX i XX wieku.
Dzięki takiemu układowi okoliczności kierującego wiatrem historii, po raz pierwszy od prawie 2000 lat na starym kontynencie zapanuje pokój. Pax Europeana nastanie wraz ze scaleniem się poszczególnych państw. Wraz ze zrozumieniem przez większości, przez poszczególne ludy, że teraz po raz pierwszy od wieków działają wspólnie, a w nowych czasach nie ma już miejsca na krótkowzroczne porywy regionalizmów i uzasadnienia dla lokalnego patriotyzmu.
Nie liczą się polis, teraz chodzi o cały związek achajski. Nie ważne jest województwo polskie, liczy się miejsce Polaków jako kultury i społeczności w środku – wewnątrz świadomości i politycznej struktury Unii Europejskiej.
W takim tworze imperialnym najpierw jest miejsce na negocjacje. Następna tura przywódców, nie będzie już dla woli większości taka łaskawa.
Porywy demokracji jako ideału, ustępują już bowiem na naszych oczach, wraz z gnijącą świadomością wolności rozumianej w kategoriach XX wieku. Nie chodzi bowiem o uniknięcie orwellowskiego koszmaru 1984 roku, lecz wręcz przeciwnie – masom właśnie chodzi o jego urzeczywistnienie.
W kategoriach połowy miliarda obywateli, demokracja się nie sprawdza. Czekanie na podliczenie woli setek milionów wyborców, mija się z celem i grozi bezładem, kończącym się zawsze poważnymi konsekwencjami.
Na szczęście władza w Unii Europejskiej, czyli w państwie jakiego właśnie staliśmy się częścią, nie jest wybierana demokratycznie. Parlament Europejski to miejsce, gdzie władza łaskawie słucha postulatów większości swoich obywateli. Takie jest miejsce i rola pustej kukły nazywanej kiedyś absolutem, starzejącej się muzy – demokracji.
Wybierany w powszechnych wyborach eurosejm ma prawo mówić, krzyczeć i co najwyżej tylko wobec władzy nieco odważniej perorować. Nie ma mocy uchwalania żadnego wiążącego prawa, gdyż o nim stanowi nie wybierana demokratycznie – lecz arbitralnie przez jej szefa Komisja Europejska, zamiast premierów i prezydentów poszczególnych państw.
Każdy kto popiera demokrację w tworze tak wielkim jak Unia Europejska, jest jej skrytym wrogiem i dąży do jej rozpadu. Konglomerat państw będzie mógł przetrwać tylko jako imperium, władza wybieralna ma być doradcą, a nie sprawcą skutecznie egzekwowanych zarządzeń.
Właśnie jako imperium projektowane są władze i urzeczywistniane są zarządzenia zjednoczonej Europy. Prawo Unii stanowią tylko dwa organy – Europejski Trybunał Sprawiedliwości, który generuje prawo na podstawie wyroków. Ci sędziowie nie są przez nikogo w żadnych wyborach uzasadniani. Jednocześnie głównodowodzącą strukturą władzy jest tak zwany Rząd Unii – zwany Komisją Europejską.
Po wyznaczeniu szefa Komisji reszta komisarzy jest przez niego bez konsultacji z nikim, tylko przez niego osobiście wyznaczana. Tak stanowione prawo z góry określa rychły koniec konieczności obecnych kurtuazji wobec poszczególnych krajów, tak aby reprezentowane były jeszcze dziś ich państwowe interesy, a poszczególni komisarze mieli tak zwaną narodowość deklarowaną.
Skład przyszłej Komisji będzie ściśle profesjonalny. Będą oni wykonywali zarządzenia Unijnego Dyktatora – Naczelnego Wodza, Przywódcy Wszystkich Europejczyków, który zjednoczy i wzmocni nasz kraj – cały stary kontynent. Po raz pierwszy od wieku, zaczniemy liczyć się jako jeden głos i jedna siła w sporach gospodarczych i militarnych z innymi imperialnymi tworami geopolityki. Po raz pierwszy od wieków, będziemy mogli na równi rozmawiać z Rosją, Chinami, Indiami i USA.
Dlatego właśnie redakcja Tostera w pełni popiera przyszłą i nieuchronną dyktaturę w Unii. Tylko dzięki niej niebezpieczeństwo powrotu pełnej nacjonalizmów i zbrodniczych obozów zagłady – demokracji, zostanie zażegnane, a myślenie w kategoriach nieustannie wyżynających się narodowości, zostanie wreszcie trwale wykorzenione z ludzkich umysłów.
Ave!!
ZibiKendo
Komentarze
Pokaż komentarze (2)